-
Pokój nr 333
Data: 28.04.2022, Kategorie: małżeństwo, hotel, kąpiel, Autor: Miguel77
... czy nie?" - "Tak. Tylko prosiłem delikatnie, a Ty..." - ciekawe, że ostatnio kiedy chcesz mnie uciszyć stosujesz metodę brutalno-językowo-ustno-pocałunkową. No, ale to chyba przyjemne. Co ja mówię? To jest przyjemne! Na przyszłość muszę więcej wrzeszczeć, na pewno na tym skorzystam. Po prawie minutowym pocałunku przerwałaś go, a następnie ponownie wzięłaś się za "gąbkowanie" pleców. Muszę przyznać, że to także sprawiło mi sporo przyjemności. Kiedy skończyłaś, odkręciłem wodę, wstałem i za pomocą prysznica spłukałem z siebie całe mydło. Oczywiście nie omieszkałem spłukać i Ciebie, stojącej obok wanny i trochę zaskoczonej. - "Wiesz co ci powiem? Jesteś wariat!" - buntowałaś się i próbowałaś wyrwać mi z ręki narzędzie zbrodni. - "No zobacz, ile mydła z ciebie spływa. Chcesz się później w łóżku pienić?" Jak to dobrze, że łazienka była wodoodporna. Kiedy zakręciłem kurek od prysznica, woda na podłodze powoli spłynęła do kratki odpływowej. Niestety zapomniałem o tym, iż jest ona śliska i przy wychodzeniu z wanny wpadłem w drobny poślizg. - "Nic ci się nie stało, kochanie?" - troskliwie spytałaś lecz widząc, że nic mi nie jest dodałaś - "No dobra. Kończ tę zabawę i opuść ten lokal, bo muszę się jeszcze doprowadzić do porządku. 'Ach Wy kobiety.' - pomyślałem sobie zakładając szlafrok i wychodząc z łazienki - 'Zawsze macie coś do roboty'. Podszedłem do łóżka i położyłem się na nim. Z minuty na minutę relaksowałem się i czułem jak mnie senność dopada. Nie wiem jak to ...
... było możliwe, ale zdaje się, że na chwilę usnąłem. Może to dlatego, że przez długi okres nie wychodziłaś z łazienki, a może po prostu taka była senna pogoda. Nie pamiętam co mi się śniło, ale teraz czuję, jak po moim ciele przebiegają dreszcze i w ogólne w dolnej części ciała jest mi tak przyjemnie. Powoli budzę się z drzemki i otwieram oczy. - "O Boże! Co ty wyprawiasz? Tego nie było w umowie!" - sam nie wiem, czy krzyczałem, czy to był głos buntu. Fakt jest faktem, że ktoś tu przesadził. Patrzyłem na twoje usta, połykające i pieszczące językiem mojego stojącego na baczność "rycerzyka" (jak sama go nazwałaś) i na Twoją dłoń zaciśniętą na jego dolnej i środkowej części, poruszającą się rytmicznie w górę i w dół, w górę i w dół. Na chwilę zwolniłaś swe usta i wolną rękę wyciągnęłaś ku mej twarzy wymachując jakimś opakowaniem. - "Patrz, co znalazłam w łazience." - rzekłaś triumfalnie - "Mogą się przydać, prawda Kochanie?" - "Nie prawda" - odrzekłem - "Te gumki są pewnie już dawno przeterminowane i w ogóle, kto wie, kto je tutaj zostawił? A poza tym o TYM na pewno dzisiaj możesz zapomnieć. Nie taka była umowa." - "No dobra, sam chciałeś. Teraz tego pożałujesz" - zagroziłaś i powróciłaś do swojego zajęcia, połykając do połowy "rycerzyka" i przyśpieszając ruchy ręki. Chciałem jeszcze coś powiedzieć, lecz Twoje "tortury" odebrały mi wszelką kontrolę nad swym ciałem. Jedyne co mogłem robić, to patrzeć na Twe nagusieńkie ciałko, wciąż pokryte kroplami wody oraz cieszyć ...