1. Pod kamieniem


    Data: 29.04.2022, Kategorie: bez seksu, bez sensu, bez szacunku, podsłuch, z kluczem, Autor: Indragor

    ... he, he.
    
    N1: Fakt, he, he. Chociaż nawet mój siedmioletni chłopak pisze lepsze opowiadania.
    
    N2: Może zostanie autorem albo pójdzie w ślady tatusia, he, he.
    
    N1: Kto wie, kto wie. Tylko myślałem, że nikt inny większych gniotów od tego Indragora nie pisze, ale się pomyliłem.
    
    N2: Zawsze trafi się większa ryba...
    
    N1: Ostatnio zająłem się takim opowiadaniem „Dziewczyna na linii prądu”. Jacyś naładowani żołnierze wpadają do irackiej wioski składającej się z jednego domu.
    
    N2: Jednego?!
    
    N1: Nie pytaj mnie, tylko autora. Tylko jakoś dziwne mają procedury, bardziej jak najemnicy, ale też dziwnie. Proponowałam, aby nazwać ich najemnikami albo żołdakami. A skąd! Autor uparł się, że mają być żołnierze. Trudno, autor nasz pan. I ten żołnierz wpada z oddziałem do tej wioski, wybija w pień całą rodzinę, łącznie z nieletnimi. Ocalała tylko taka małolata. I w tym czasie, kiedy on wybija jej rodzinę, ta małolata, zdążyła się umyć, ogolić cipę i spakowana czekała na gwałt.
    
    N2: Na gwałt, w sensie, że ktoś ją uratuje, zanim ten żołnierz...
    
    N1: A skąd! Dosłownie na gwałt. Chociaż według autora założyła koszulkę brudną i potarganą.
    
    N2: Może nie zdążyła uprać. He, he.
    
    N1: Na pewno, he, he. Ten żołnierz walczy ze sobą, aby pokonać chuć, mężnie stawia opór, ale gdy spojrzał w jej duże zalane zielone oczy, to pękł.
    
    N2: Jak to zielone? Skoro były zalane, to powinny być czerwone.
    
    N1: No, powinny, ale pytaj autora. I ten żołnierz pęka i ją gwałci. Dziewczynka zalewa ...
    ... się nie tylko łzami, ale też strumieniem krwi z rozerwanej błony dziewiczej.
    
    N2: I co, przeżyła?
    
    N1: Według autora tak. I jeszcze było słychać odgłosy szczęścia.
    
    N2: Nie wierzę... i nie porzygałeś się pisząc narrację?
    
    N1: Prawie, ale jak mówiłem: nasza praca nie jest łatwa...
    
    N2: Zawsze myślałem, że opowiadanie pisze się głową, a nie dupą.
    
    N1: Żeby tylko dupą...
    
    N2: Nie mówmy o takich rzeczach przy obiedzie. A powiedz mi, co jest najgorszego w naszym zawodzie?
    
    N1: Cenzura.
    
    N2: Zgadzam się. Człowiek jako narrator wie co się naprawdę dzieje, ale nie może o tym powiedzieć i w świat idzie fałszywa informacja. A ludzie powinni znać prawdę. Weźmy taką Śpiącą Królewnę...
    
    N1: Ty ją narratorowałeś???
    
    N2: A jak! Tylko pewnie nie wiesz, dlaczego była taka śpiąca.
    
    N1: No nie.
    
    N2: A widzisz! Wyobraź sobie, że ona całymi nocami balowała. Co tam się wyrabiało na tych imprezach! Nawet służki nie mogły czuć się bezpiecznie no, chyba że jakaś raszpla. Królewna łapała dildo i kazała służce usiąść na stole z szeroko rozchylonymi nogami albo oprzeć się rękami i wypiąć tyłek, po czym zadzierała takiej fartuszek i rżnęła aż furczało. Ku radosze gawiedzi. A ilu ją tam posuwało we wszystkie otwory... Messalina to przy niej niewinna harcereczka. A rano kac, wykończona, to nic dziwnego, że spała przez cały dzień.
    
    N1: No ale książę jasnolicy obudził ją pocałunkiem.
    
    N2: Oj, młody, jurny, ogromne posiadłości i bogactwo, to czemu miałaby się nie obudzić?
    
    N1: ...
«1234...»