1. Pod kamieniem


    Data: 29.04.2022, Kategorie: bez seksu, bez sensu, bez szacunku, podsłuch, z kluczem, Autor: Indragor

    ... Fakt. Podobno wtedy też obudzili się jej rodzice, bo również wcześniej spali.
    
    N2: Wcześniej nie wiedzieli, co ich córeczka wyprawia po nocach, a jak w końcu się dowiedzieli, to dopiero się obudzili...
    
    N1: Pięknie, pięknie...
    
    N2: Właściwie jak się zastanowię, to też nie wiem, co moje córki po nocach robią na tych imprezach.
    
    N1: To ja ci też coś opowiem. Narratorowałem Pana Tadeusza Mickiewicza.
    
    N2: To pan Tadeusz miał na nazwisko Mickiewicz?
    
    N1: Nieee... chyba nie. W urzędzie jak był rejestrowany po urodzeniu, wpisano „ojciec nieznany” i „matka nieznana”.
    
    N2: No popatrz co na tym świecie się porobiło. Nie do wiary, aby nawet matka nie wiedziała, że ma dziecko. Co za czasy nastały.
    
    N1: Jak na okrągło pijani, chlali Soplicę, to co się dziwisz? To jeszcze nic, ale ta Zosia... w poemacie zrobiono z niej drugą dziewicę orleańską, a prawda wyglądała ciut inaczej.
    
    N2: No co ty? Dawaj!
    
    N1: Pamiętasz, jak Tadeusz wrócił do domu?
    
    N2: Jasne.
    
    N1: A Zosia też wróciła parę dni wcześniej z uniwerku. Sam wiesz jak to jest na studiach. Z dala od rodziny, akademik... wiadomo, w akademiku każda potraja przerób. A tu ci przyjeżdża pan Tadeusz, młody chłopak wyposzczony po długiej podróży, wiesz był we Francji...
    
    N2: Podobno przyjechał z Wilna...
    
    N1: To wersja oficjalna. A Paryż wiadomo, to miasto miłości. Zosia nie w ciemię bita, od razu się połapała. Okazji takiej przegapić nie śmiała. O świcie koszulkę prześwitującą włożyła i hyc, pod drzwi pokoju ...
    ... Tadeusza skoczyła. A że nic pod nią nie miała, wzrok młodzieńca szybko przyłapała...
    
    N2: Co ty tak rymujesz?
    
    N1: A cholera, nie wiem. Chodzi o to, że pod tą prześwitującą koszulką od razu było widać, że dziewczę dorodne. Pan Tadeusz, jako że porywczy był, zoczywszy Zosię, złapał ją i na łoże swe zaraz rzucił, rękę pod koszulkę wsunąwszy, łono dziewczęcia namacał, aż Zosia zachichotawszy beztrosko, z dziewczęcą niewinnością w oczach, migiem koszulkę zrzuciła wołając „gorąco tu mój Tadeuszu”... O kurczę, ale pojechałem. Chyba trochę za dużo tego wina. Tak czy siak, wkrótce „w domu było słychać tylko odgłosy jej szczęścia”, żeby zacytować klasyka.
    
    N2: E, to nic nowego, wszyscy o tym wiedzą.
    
    N1: Nie wszyscy jednak wiedzą, że Zosia robiła to ze wszystkimi na zamku... i nie tylko na zamku. Wystarczyło, że zobaczyła kutasa Klucznika Gerwazego i już, po chłopie. Dosłownie ze wszystkimi... możesz mi wierzyć. Wiem coś o tym.
    
    N2: Nie bujaj, ty też Zosię...
    
    N1: Uhm...
    
    N2: Ja pierdzielę!
    
    N1: Tylko ksiądz nie mógł. No wiesz, ksiądz. Za to z tej rozpaczy, że nie może, zalewał robaka.
    
    N2: Co innego taki narrator, ten to może, he, he, he.
    
    N1: Nawet napisałem piękny fragment, ale oczywiście cenzura go wycięła, że niby dzieci mogą czytać. Jaki tam dzieciak chciałby czytać te głupoty. I niestety. Nikt nie zna mojego wpisu.
    
    N2: No fakt, to dawaj go, bo ja też nie znam.
    
    N1: O widzisz! To słuchaj:
    
    Dlatego Telimena była taka wściekła.
    
    Wszyscy rżnęli Zosię a jej ...
«1...3456»