Upadły (II)
Data: 22.08.2019,
Kategorie:
nieznajomy,
Romantyczne
Autor: Mirabelka
... taksówkę i ruszyła przed siebie. Cholerne kocie łby! - syknęła, gdy kolejny raz się potknęła. Dotarła bez trudu do restauracji. Kelner wskazał jej stolik, przy którym już czekał Romek. Zawahała się przez chwilę. Na odwrót było za późno, bo właśnie ją zauważył. Podniósł się od stolika i skinął dłonią zapraszająco. Wzięła głęboki oddech i ruszyła ku niemu.
- Witaj...
- Witaj Tamaro! Bardzo się cieszę, że jesteś! Wiesz, zastanawiałem się właśnie czy przyjdziesz... Założyłem nawet, że jak się nie zjawisz w ciągu kwadransa od umówionej to sobie pójdę. Pochylił się, by cmoknąć ją w policzek. Zesztywniała. Nie była przygotowana na takie "serdeczności". Ten facet w ogóle nie czuł zażenowania sytuacją. A ona była skrępowana. Muszę się napić, przemknęło jej przez myśl. To mnie trochę rozluźni.
- A co ty taka milcząca jesteś. Wczoraj to ci się buzia nie zamykała...
- No właśnie... wczoraj. Romku, nie zrozum mnie źle... - Ale...? - wtrącił z zaciekawianiem
- Ale... ale to co się stało wczoraj, tak naprawdę nie powinno się wydarzyć. Chciałam cię bardzo przeprosić, bo tak naprawdę to taka nie jestem. Miałam zły dzień, a potem ty spadłeś mi z nieba i tak mnie jakoś poniosło, że sama nie wiem, jak to się mogło stać...
- Ej, dziewczyno... powolutku! A czy ty uważasz, że ja taki jestem? Że spadam z drzewa co dzień i co dzień uwodzę nad rzeką niebanalne kobiety? I nie przepraszaj mnie za coś, co tak naprawdę było czymś niesamowitym. Nie udawaj, że nie czułaś tej chemii, ...
... emocji, ciekawości, pożądania...
- Owszem, ale... - Nie ma mowy o żadnym "ale", po prostu było nam obojgu to potrzebne. I uważam, że musimy to powtórzyć.
Bezceremonialność "Upadłego" była porażająca. Owszem uważała się za "wyzwoloną" czyli niezależną kobietę, ale starała się być wierna pewnym zasadom. - Powtórzyć? Ja właśnie próbuję ci powiedzieć, że to nie może się powtórzyć, tak jak nie powinno było się stać. Nie będę się wypierać, że było to niesamowite doznanie i że zrobiłeś na mnie wrażenie, powiedzmy w każdym z możliwych aspektów. Cieszy mnie też to, że tobie się podobało... ale do czego zmierzam, widzisz nie wiemy o sobie nic. Nie chciałabym się nagle przekonać, że zdradziłeś ze mną żonę. I ta twoja propozycja... Mam zostać Twoją kochanką, bo ci się spodobało??? Przepraszam za moją obcesowość, ale twoja propozycja była dokładnie taka.
Roman słuchał jej z powagą ale w tym momencie zaczął się śmiać. - Co cię tak bawi? - zapytała zdezorientowana. - Tamaro... to nie była propozycja, ale głośno wyrażone marzenie. Poza tym jestem samotny, jak palec i nikomu nie zrujnowaliśmy życia ciesząc się swoją bliskością nad rzeką. Przynajmniej z mojej strony nie ma takich obaw. Mam nadzieję, że u ciebie jest podobnie...
Wyjaśnienie całej tej sytuacji nie było dla niej łatwe, ale w tym momencie Tamara poczuła się jakby lżejsza. Uśmiechnęła się z nieskrywanym zadowoleniem. - Nie. Ja też nikogo nie mam.
- Dziwne to trochę, że nikt cię jeszcze nie "zawłaszczył" - widząc pytająco ...