1. Upadły (II)


    Data: 22.08.2019, Kategorie: nieznajomy, Romantyczne Autor: Mirabelka

    ... zmarszczoną brew Tamary dodał – Jesteś niesamowicie kobieca. Wiesz, tak namiętnie kobieca. Nie zrobiona na laleczkę w salonie kosmetycznym, tylko tak zupełnie naturalnie piękną i uwodzicielską – puścił do niej oko. - Rzadko się zdarzają teraz takie kobiety, które mają w sobie coś magnetycznego, coś co przyciąga... - Do tego stopnia, że spada się z drzewa? - dokończyła za Romka zachodząc się ze śmiechu. - Owszem! Do tego właśnie stopnia, dziewczyno! - dodał śmiejąc się.
    
    W tym momencie ostatnie skrawki lodów między nimi przełamały się, rozpuściły w ich radosnych nastrojach. I znów zaczęły się rozmowy, urwane wątki, żarty, niedopowiedzenia, dwuznaczności. Flirtowali ze sobą. Uwodzili się wzajemnie spojrzeniami, uśmiechem, dyskretną aluzją, zapowiedzią tego co ma nastąpić. To naprawdę było zadziwiające, że mimo iż widzieli się dopiero drugi raz to czuli się w swoim towarzystwie, jak ryba w wodzie. Kolacja minęła im niezwykle sympatycznie a kilka lampek wina tylko dodało im pewności, że wieczór nie skończy się kolacją.
    
    Wyszli z restauracji. Tamara potknęła się na pierwszym z wystających kamieni. Romek troskliwie objął ją ramieniem. - Coś mi się wydaje, że chcesz mi zabrać laur pierwszeństwa w upadkach. Wierz mi, to bolesne jest, więc lepiej trzymaj się blisko mnie. Tamara zaśmiała się i powiedziała
    
    - Mam delikatne wrażenie, że jak na kogoś kto nie wie, jak to jest z prawem grawitacji, nie stanowi pewnej podpory. Roman objął ją mocniej i zabronił dyskutować, bo ...
    ... inaczej... - Bo inaczej, co? - zadarła zawadiacko głowę, by spojrzeć mu w oczy. - Bo inaczej sobie porozmawiamy, dziewczyno!
    
    - Doprawdy nie brzmisz groźnie – droczyła się z nim. - Podniósł jej twarz lekko ku górze... Wpił się w jej usta bez ostrzeżenia i pocałował ją. - A czy to jest wystarczająco groźne? - Hmmm – zamruczała mu w usta... chyba musiałbyś się trochę bardziej postarać.
    
    Romek nie czekał na ponowną zachętę. Zresztą i tak miał zamiar powrócić do pocałunku. Widząc, że Tamara też tego chce, nabrał tylko pewności co do słuszności pewnych działań. Jego język rozpoczął swój taniec. Muskał wargami jej usta. Smak wina zmieszany z jej naturalną słodkością dało pyszne połączenie. Delektował się pocałunkiem, przeciągał chwilę w nieskończoność. Tamara mruczała i delikatnie dotykała dłonią jego twarzy. Romek był facetem, któremu nieduży, tzw. trzydniowy zarost dodawał sporo uroku. Stali tak spojeni pocałunkiem a cały świat wieczornej starówki zdawał się nie istnieć wokół nich. - Dasz się porwać, Tamaro? - zapytał, choć nie był wcale pewien tego, co usłyszy w odpowiedzi. - Dokąd? - zapytała wpatrując się w Romka błyszczącymi oczami. - Do jaskini lwa – odrzekł ze śmiechem. - A czy ten lew... będzie gryzł? Czy może da się jakoś ugłaskać? – podjęła grę Tamara. - Jeśli chcesz, lew da się podrapać za uchem... - Więc, nic mi nie grozi z jego strony? - dopytywała się zawadiacko. - Nie wiem... może mu się spodobasz i postanowi, że zje cię w całości. Nie zostawiając nic dla innych. Tamara ...
«1234...8»