-
Przypadkowa znajomość (II)
Data: 04.05.2022, Kategorie: nieznajomy, spotkanie, Autor: Zmysłowy
Dźwięk budzika nie pozwalał mi już zasnąć i dawał to zrozumienia, że czas wstawać. Była 6:10 rano i pierwsze o czym pomyślałem to Weronika. Brakowało mi już jej wspaniałego uśmiechu i szczerych rozmów. Cholera ja nawet nie wiem ile ona ma lat!? Z tego wszystkiego zapomniałem jej się o to spytać. Spojrzałem na telefon i zobaczyłem jedną wiadomość SMS od nieznajomego numeru. "Hej przystojniaku! Mam nadzieję, że spało Ci się równie dobrze jak mi. Gdy skończysz pracę zadzwoń koniecznie, BUŹKI!!!!!! :** Weronika" Tak to był SMS od niej. Z tego wszystkiego nie zdążyłem wpisać jej numeru do książki telefonicznej. Zupełnie nie spodziewałem się, że do mnie napisze lecz bardzo się ucieszyłem i szczęśliwy udałem się do warsztatu. Kiedy wyszedłem z domu i szedłem w kierunku samochodu słońce pięknie promieniało a ptaki snuły ładną melodyjkę, wiedziałem, że ten dzień będzie niezwykły. Wsiadłem do samochodu i udałem się do warsztatu , a tam jak to zwykle bywa roboty nie brakuje... Trafił mi się dziś bardzo upierdliwy klient, który twierdził, że nie nadaje się do tej pracy ponieważ nie naprawiłem mu prawidłowo auta. Zdenerwowałem się bo ten koleś był niewiele starszy ode mnie a jechał po mnie jak po jakimś zwykłym robolu, jak gdyby to on był moim szefem. Chłopak miał może z 28 góra 29 lat. Był bardzo pyskaty więc się ostro z nim pogryzłem, a on zagroził mi i powiedział, że tego mi nie popuści. Kompletnie się tym nie przejąłem ponieważ kilka razy zdarzyła mi się już taka sytuacja... ...
... Wcale się nie dziwie ponownej awarii skrzyni, bo koleś jest tak nerwowy, że znając życie nie zwraca uwagi na zmiany biegów i robi to pewnie w chaotyczny sposób. Po tym nie przyjemnym incydencie udałem się do poprzedniej fuchy, którą wykonywałem przed jego przyjazdem. W przerwie na lunch dostałem SMS od Weroniki. "Hej to znowu ja :) Przepraszam, że ciągle zawracam Ci głowę ale wspominałeś, że jesteś mechanikiem samochodowym, a właśnie w tej chwili mój samochód zwyczajnie stanął w miejscu i nie chce odpalić. Pomożesz mi? Prooooszę. Jestem na ul. Chopina.:*" - napisała. Oczywiście odpisałem iż będę za 15 minut. Wziąłem lawetę i udałem się po nią i jej samochód. Gdy dojeżdżałem widziałem jak zrezygnowana siedzi na poboczu, a gdy podjechałem koło niej wstała i uśmiechnęła się tak jakby nie miała już siły by żyć. - Hej Weronika co się stało? - spytałem zmartwiony - Hej... Nie mam pojęcia. Byłam zatankować samochód, wsiadłam przejechałam może z kilometr i auto po prostu zgasło - odpowiedziała smutna - Nie przejmuj się to pewnie wina złego paliwa. Wezmę auto na lawetę i pojedziemy do warsztatu. Bardzo Ci się śpieszy? - spytałem - Nieee. Właściwie to jechałam już do domu, a długo ta naprawa potrwa ? - spytała już troszkę żwawiej. - Potrwa to najwyżej 60 min. Musimy ściągnąć całe paliwo i wymienić filtr paliwa na wszelki wypadek - odpowiedziałem pewnie. - Ok to super - uśmiechnęła się. - Zatem w drogę - również odpowiedziałem z uśmiechem. Gdy już jechaliśmy ...