-
Sissi – kosmitka (I) – Santa…
Data: 26.05.2022, Kategorie: rozwód, poliamoria, science-fiction, przybysze z kosmosu, madera, Autor: XeeleeFirst
... Committee, International Air Navigation Services i Airspace Management Cell, ale także policję i wojsko. – Szefie, przypominam sobie, że gdy załoga samolotu poprosiła o zezwolenie na lądowanie to zapytałem, który obszar powietrzny opuszczają. Nie było ich widać na radarze wcześniej! Pani kapitan nie odpowiedziała mi na pytanie. – Pani kapitan? Zapytałeś o nazwisko i status statku powietrznego? – Ależ oczywiście. Przedstawiła się jako kapitan Vivian Reims. Powiedziała, że Boeing BBJ 737–700 ma status samolotu prywatnego i należy do firmy zarejestrowanej w Londynie pod nazwą Long Range Space Monitoring Software. Prosiła o pozwolenie lądowanie, półgodzinny postój i następnie na ponowny start. Nie chcieli tankować paliwa, co trochę mnie zdziwiło. Opłata lotniskowa i nawigacyjna miała być wniesiona przelewem dzisiaj. Ponieważ nie mamy teraz, w godzinach popołudniowych tłoku na płycie postojowej i miałem dobrą separację od innych nadlatujących, więc wydałem zezwolenie na lądowanie. – Trzeba było mi powiedzieć! No dobra. Lucidio i Onega dzwońcie do Airspace Management Cells i kontrolerów obszaru powietrznego Faro, Lizbony, Porto i ewentualnie do wieży kontroli lotów w Agadirze i Gran Canaria Aiport na Wyspach Kanaryjskich oraz Ponta Delgada Airport na Azorach. Skąd oni nadlecieli? – rozmyślałem. Przecież oni nie spadli nam z kosmosu. Wyobrażam sobie te wszystkie wizyty, które nas czekają. Ci z International Air Navigation Services i Airspace Management Cell, ...
... komendant policji w Funchal, ten pułkownik marynarki wojennej, którego nie znoszę. No cóż, nie ma rady. Całe szczęście, że wszystko mamy nagrane przez standardowe kamery monitorujące. Lucidio przytomnie nagrał naszą służbową kamerą przenośną dziwny, ponowny start i krótki lot. Coś mi się wydaje, że tym razem procedura wyjaśnienia przyczyn wypadku lotniczego może być nieskuteczna. Tam, gdzie samolot wpadł do wody dno oceanu jest chyba na głębokości 2000 metrów. Sądzę, że jak na razie idzie nam dobrze. Rozmyślam o przejmujących wydarzeniach dzisiejszego dnia. Aha... wpierw się przedstawię... nazywam się Tim Lynx. Czekam na Vivian. Ma przyjechać z lotniska następną taksówką. Woli, abym się nie poruszał na razie sam po mieście, gdyż wszystkiemu się dziwię i jak na tutejsze zwyczaje podobno zachowuję się osobliwie. Byłem posłuszny i przyjechałem, zgodnie z jej poleceniem do hotelu Don Pedro w Garajau, blisko miejscowości Canico. Jest to miejscowość położona kilka kilometrów na wschód od Funchal, stolicy tej wyspy. Pokój hotelowy był zarezerwowany. Rozgościłem się tutaj i czekam. Z okien mamy tu piękny widok na ocean, jakkolwiek dzisiaj niebo jest zachmurzone i wieje wiatr. Leżę sobie na łóżku i próbuję poukładać sobie wszystko w głowie. Zastosowaliśmy trudny sposób dotarcia na powierzchnię tej planety. Użyliśmy lądownika tak zbudowanego, aby był podobny do tutejszych samolotów. Nasi inżynierowie na statku macierzystym zbudowali go tak, aby był podobny do Boeinga BBJ, czyli samolotu ...