1. To nie miało tak być – "Kurwa, na głowę upadłaś?!"


    Data: 06.06.2022, Autor: agnes1709

    Roxy przytaszczyła calutki koszyk drewna. Naładowała tyle, że ledwo przeszła z nim przez próg. Cassie nie reagowała, nie zamierzała znowu wyciągać ręki do dziewczyny. Rita rzuciła drewno obok paleniska i wzięła się za czyszczenie kominka.
    
    – Kurwa, nawet po sobie nie posprząta – syknęła, pakując popiół do wiaderka.
    
    – Pomóc ci? – zapytała w końcu Cassie, widząc, że dziewczyna sobie nie radzi.
    
    Rita nadal nie odpowiadała, więc Cassandra wstała i podeszła do towarzyszki.
    
    – Daj, ja to zrobię – zaproponowała niepewnie.
    
    – Odejdź! Zrób lepiej po drinku, w reklamówce jest sok – warknęła Roxy.
    
    Cassie nie rozumiała jej uporu. Widziała, jak cierpi przez złamaną rękę i jak ciężko jej wykonać najprostszą rzecz, a mimo to nie daje sobie pomóc. Bolały ją chyba również żebra, bo gdy kucała, złapała się za bok, krzywiąc usta w przykrym grymasie.
    
    Brunetka zrobiła trunki i postawiła szklankę obok dziewczyny. Rita chciała odpalić podpałkę, ale ta nie zajmowała się ogniem. Próbowała i próbowała, lecz wciąż ponosiła klęskę.
    
    – Kurwa mać! – zagrzmiała w końcu, rzuciła zapałkami o ścianę i wyszła z pokoju.
    
    Cassie w osłupieniu obserwowała koleżankę, chcąc, aby ta w końcu powiedziała, co ją gryzie. Boi się konsekwencji ucieczki i że nas znajdą? – Spekulowała. Pozbierała zapałki i widząc leżący w kącie stos gazet, postanowiła sama zadbać o ciepło. Zdążyła tylko pognieść papier i nałożyć drobnych drewienek, gdy Roxy pojawiła się w salonie.
    
    – Umiesz to zrobić? – zapytała ...
    ... mdło, siadając na kanapie.
    
    – Moja siostra ma w domu kominek i też nie umie się z nim dogadać – odparła Cassie, uśmiechając się pokazowo.
    
    To nie pomogło, Roxy nadal miała chmurną minę. Ogień niedługo potem zapłonął i Cassandra usiadła obok blondynki ze szklanką w dłoni. Nie zaczepiała dziewczyny, było jej tak przykro z powodu jej zachowania, że gdyby się teraz odezwała, rozbeczałaby się jak dziecko.
    
    – W torbie jest karta sim, załóż do telefonu. I daj mi tę torbę – mruknęła Rita.
    
    Gdy Cassie zajęła się komórką, Roxy wyjęła z pudełeczka dwie tabletki i popiła alkoholem. Brunetka patrzyła na to z niepokojem, lecz bała się interweniować. Nie wytrzymała jednak długo.
    
    – Co to za tabletki? – zapytała płytko.
    
    – Przeciwbólowe. Spokojnie, nie zamierzam się tu naćpać. No… może i bym się naćpała, ale nie mam czym. Założyłaś?
    
    Cassie podała jej telefon i Rita zadzwoniła.
    
    – Cześć. Musisz mi pomóc, narozrabiałam – powiedziała do kogoś.
    
    Rozmówca odpowiedział i gdy Roxy przytaknęła, wydarł się tak głośno, że jego głos dotarł do uszu Cassie. To był męski głos.
    
    – I co? Kurwa, stało się, nie domyśliłeś się, że tak to się skończy? Oni ją wywiozą, czy ty tego nie rozumiesz? Anton tego nie pokazuje, ale tak będzie. Ronnie go przekona, a Antonowi jedna w tę czy we w tę nie zrobi różnicy. Obiecał, ale ja mu nie wierzę. Zabili mi psa, mam połamane żebra i rękę, chcesz coś jeszcze wiedzieć?! – wrzasnęła Roxy.
    
    Doszedł pomruk ze słuchawki i Rita zakończyła rozmowę.
    
    – Dupek – ...
«1234»