-
Sen o Wiktorii
Data: 08.06.2022, Kategorie: kryminał, wakacje, Autor: Maciek
- Deportują nas, zobaczysz - powiedziałem z rezygnacją. Na załagodzenie sytuacji było już za późno. W takich momentach zawsze brakuje czasu. Kątem oka zobaczyłem jej uśmiech. Zjadliwy, ironiczny, prowokujący. Jej sylwetka mogła się wydawać niedbała, ale wiedziałem, że to z jej strony prowokacja, nogi rozstawiła szeroko i stabilnie, a lewa ręka, którą od niechcenia drapała się po głowie była gotowa do parowania ciosów. A raczej uderzania, to było o wiele bardziej prawdopodobne. Wiktoria nie lubiła uników ani bloków. Ile to wszystko trwało, dwadzieścia sekund? Niewielkie to miało znaczenie, ważny był tylko wielki facet biegnący na mnie jak pitbull, a drugi zachodzący mnie z lewej strony. Czekał nas teraz drugi, lepiej przygotowany atak. Wracaliśmy z Wiktorią z plaży do hotelu, by przeczekać najgorszy upał w pokoju. Uliczka prowadząca do hotelu pełna była małych kawiarenek, sklepów, lodziarni i pizzerii. Mniej więcej połowa spośród nich było zamknięta na czas sjesty. Dochodziło południe, ruch był więc mały. Właściciel straganu z arbuzami strzelał pestkami do mew. Było ich trzech, gdyby nie krzykliwe włoskie napisy na ich podkoszulkach pomyślałbym, że to Polacy. Mieli ogolone głowy i twarze w pełni zasługujące na epitet "zakazane gęby". Ten w środku był największy, miał bliznę w kształcie księżyca na policzku i gołą kobietę wytatuowaną na prawym przedramieniu. Po jego prawej szedł drugi, którego całe ręce, tors i plecy były pokryte gęstym owłosieniem, nosił grube, ...
... złote łańcuchy na nadgarstkach i szyi. Trzeci był spocony, pryszczaty i przypominał szczura. - Che belle poppe - rzucił obleśnie ten największy kiedy nas mijali. Trzeba wam wiedzieć, że Wiktoria ma rzeczywiście fantastyczne piersi. Nie jest to ten typ, który może w czasie biegania powybijać zęby, ale są niewątpliwie pełne, foremne i bardzo jędrne. Ma też piękne lekko różowe sutki, których kolor mocno kontrastuje z jej miodową cerą, zwłaszcza teraz, po tygodniu opalania się na włoskim słońcu. Mógłbym dodać, że są przy tym bardzo delikatne i czułe na dotyk i że gdyby nie jej żarłoczność i niecierpliwość w łóżku mógłbym pieścić je godzinami - ale oni o tym nie wiedzieli, chcieli po prostu zobaczyć strach w oczach dwójki turystów. - Durne cioty - wycedziła "scenicznym szeptem" Wiktoria. "Chłopcy" nie musieli znać polskiego, żeby domyślić się, o co chodzi. To spokojnie wystarczyło, by się zatrzymali o obrócili. - Daj spokój, to miał być nasz miesiąc miodowy, przecież... - nie było mi dane skończyć. Jak zwykle wszystko działo się poza moją kontrolą. - Tu sei frocio - dorzuciła jeszcze dla pewności - widzisz, przygotowałam się! - dodała już tylko dla mnie z niewinnym uśmiechem przedszkolanki. Wiedziałem teraz o co pytała recepcjonistę z polsko-włoskimi rozmówkami w ręce. Nie chciała wtedy powiedzieć, czym zmusiła go do zarumienienia się. Wielkolud szedł w moją stronę, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć albo zrobić, jego szczurowaty kolega leżał nieprzytomny na ...