-
Sen o Wiktorii
Data: 08.06.2022, Kategorie: kryminał, wakacje, Autor: Maciek
... wcześniejszym ciosie. Zaczynało mi się robić ciemno przed oczyma, kiedy Wiktoria z niesamowitą siłą kopnęła go kolanem w kręgosłup na wysokości lędźwi. Z powodu różnicy wzrostu musiała lekko podskoczyć. Zaczęła go uderzać łokciami i pięściami po plecach. W ten sposób zmusiła go do odwrócenia się. Zamroczony nie zauważył nawet kiedy uderzyła go w krocze. Kiedy padł na kolana chciała jeszcze uderzyć go z góry łokciem w szczękę, jak robiła to wcześniej setki razy, ale zrezygnowała. Olbrzym budził już tylko litość. Kiedy trzymając się za krtań i podpierając o ścianę próbowałem złapać oddech Wiktoria wskazała mi palcem dwóch Carabinieri. Porwałem nasz plecak i ruszyliśmy biegiem. Byli jeszcze daleko, więc szybko skręciliśmy w pierwszy z brzegu zaułek. Znając mnie więcej kierunek do naszego hotelu poznawaliśmy miejsca, w których zwykle turyści się nie pokazują. Wiktoria dowcipkowała, narzekała na moje poczucie orientacji i na to, że było ich tylko trzech. Ja nie mogłem mówić ze względu na gardło, ale nie było źle. Czułem, że w pokoju hotelowym szybko przejdzie. Kiedy prawie dobiegliśmy do tylnej części hotelu okazało się, że ten zaułek przedzielony jest murem. Carabinieri gwizdali na siebie, nie byliśmy w stanie ocenić jak daleko są w tym labiryncie. Wskoczyliśmy na kontener na śmieci a potem na mur. Wiktoria przeskoczyła, ja obejrzałem się i zobaczyłem wybiegający zza rogu pościg. Powinni zgubić się dawno temu. Mieli nosa. Skoczyłem. Wiktoria wskakiwała już na jakąś ...
... beczkę, potem odbiła się od ściany i w locie złapała balustrady naszego miniaturowego balkoniku. Na szczęście tylko na pokój z tyłu było nas stać. Ja szybko wdrapałem się na parapet okna obok i przeskoczyłem na nasz balkon by ukryć się za balustradą. Przylgnąwszy do siebie nasłuchiwaliśmy przekleństw Carabinieri - jeden chyba wpadł do kontenera. Pocałowała mnie. Zrobiłem głupią minę i wyszeptałem: - Kolejny nudny dzień. - To co jutro, może mały napad na bank? - Nic z tego, dzisiaj zafunduję Ci taką noc, że nie ruszysz się jutro z pokoju - to była obietnica na wyrost, ale nieźle brzmiała. Tak naprawdę ta pani była nie do zajechania. Byłem lepszy w bieganiu, pływaniu i innych dyscyplinach wytrzymałościowych, ale w łóżku Wiktoria nigdy nie zostawała w tyle. Kiedy Carabinieri znikli za rogiem Wiktoria wskoczyła z parapetu do naszego pokoju przez małe okienko pod sufitem. Miała na sobie tylko króciutką sukienkę plażową i bikini. To był niezapomniany widok, gdy tak się przeciskała. I zapowiadający wspaniały dzień. A potem noc. Będąc już w pokoju Wiktoria zaczęła się rozbierać nie zwracając na mnie uwagi. Drzwi na balkon były ciągle zamknięte. Nie było tego wiele do ściągnięcia, ale za to wiele do oglądania. Potem zaczęła się smarować jakimś olejkiem po opalaniu. - Posmaruję Ci plecy - zrobiłem minę wygłodzonego szczeniaczka. - A dziękuję bardzo, jestem rozciągnięta, poradzę sobie - wiedziałem co to oznacza i zacząłem zbroić się w cierpliwość. Tym razem ...