1. Sen o Wiktorii


    Data: 08.06.2022, Kategorie: kryminał, wakacje, Autor: Maciek

    ... ledwo nadążaliśmy z pomysłami za naszymi fizycznymi możliwościami.
    
    Kiedyś zastanawiałem się dlaczego właściwie tyle czasu poświęcam na sport. Każda minuta rozciągania, kiedy łzy płynęły mi po policzkach, wszystko to żeby móc wyżej kopnąć? Czy to nie szkoda życia? Zresztą z czasem powody w stylu lepszej kondycji czy satysfakcji z samodoskonalenia się odeszły w cień, wysiłek wszedł mi po prostu w krew i tyle, potrzebowałem tego, co działo się dzięki niemu w mojej głowie. Tak stałem się tym kim jestem. Wszystko to doprowadziło mnie tu gdzie byłem, na klęczkach przy łóżku, na którym Wiktoria, trzymając się wezgłowia, rozpaczliwie próbowała złapać oddech wstrząsana kolejnymi skurczami. Jej piersi falowały w rytmie moich pchnięć. Wiedziałem, że to jej moment i z trudem się powstrzymywałem, by dalej nie przyspieszać, by nie zepsuć jej zabawy.
    
    Jej nogi obejmowały mnie spazmatycznie, a każdy mięsień pod skórą drgał. Ten cudowny brzuch, bez grama tłuszczu, pokryty teraz cienką warstewką lśniącego potu, ramiona napięte i twarde tak jak sutki jej piersi. Jej wiecznie poszukujące dłonie, których dotyk wynosił mnie na wyżyny tyle razy - potrafiły być takie delikatne, a przecież widziałem jak wisi tylko na nich na ściankach wspinaczkowych i nawet nie widać po niej specjalnie wysiłku. Gdyby na takim modelu przeprowadzać lekcje anatomii, ileż by było chętnych do studiowania medycyny. Z tą dziką myślą doszedłem do swojego momentu.
    
    Kiedy przebiegasz maraton w głowie panuje ...
    ... hormonalny chaos, wydziela się endorfina, testosteron i masa innych substancji, które potrafi nazwać tylko lekarz. O trzeciej w nocy ogarnęło mnie to samo niepowtarzalne uczucie. Zmęczenie znikło w cieniu euforii. Organizm mówił "Chcesz więcej? Nie ma sprawy...". I było więcej, wystarczył jeden gest, który zresztą nie wyszedł ode mnie.
    
    Kiedy tak leżeliśmy na podłodze zastanawiając się jak w nasze miłosne igraszki wpleść żyrandol, całą tę romantyczną noc Wiktoria zakończyła jednym pięknym zdaniem w swoim niepowtarzalnym stylu:
    
    - Coś czuję, że jutro znowu Cię będą boleć jajka od tego walenia.
    
    Zadzwonił budzik.
    
    ***
    
    Zadzwonił budzik.
    
    Obudziłem się z erekcją podnoszącą cienkie prześcieradło, którym byliśmy przykryci z powodu upałów. Wyglądało to cokolwiek żenująco. Mój nerwowy ruch sprawił, że się odwróciła, popatrzyła.
    
    - Znowu masz ochotę? - w tym pytaniu nie było śladu figlarności, nie nazwałbym tego rezygnacją czy odrazą, ale też na pewno nie zachętą. Ot, świeżo upieczony mąż okazał się niewyżyty do granic możliwości.
    
    - Wezmę prysznic - odpowiedziałem patrząc w inną stronę - zimny - dodałem w myślach. Od czterech dni nie wychodziliśmy z hotelu, Ania była poparzona przez słońce i głównie czytała książki.
    
    Mój mózg rozpaczliwie dopraszał się jakichkolwiek intensywnych bodźców, do jakich przyzwyczaiłem go przez te wszystkie lata beztroskiego kawalerskiego życia. Wczoraj z nudów zwędziłem sprzątaczce klucze i zamknąłem ją w jednym z pokoi, ale to nie było to. Już ...
«1...3456»