1. Australian Air (XI)


    Data: 26.06.2022, Kategorie: siłownia, bar, Autor: Mandie

    ... nie potrafiłam znaleźć żadnego logicznego wyjaśnienia.
    
    - Było minęło.
    
    - Czasami ci tego zazdroszczę, wiesz?
    
    - Chloe, błagam cię. Ty mi nie masz czego zazdrościć! To ty masz rodzinę, kochającego męża, idealne życie, a ja? Ja dryfuję między jedną przyjemnością, a drugą nie mając tak naprawdę nic.
    
    - Ważne, że potrafisz wyciągnąć z życia to, co tak naprawdę daje ci radość, nie ważne co to jest.
    
    Uśmiechnęłam się do niej, może miała rację.
    
    Była godzina 16:38 i pędziłam jak szalona w stronę centrum aby zdążyć na siłownię o 17. Moje życie zawsze było w biegu, ale czasami przeginałam. Wiedziałam, że zasiedzę się u Chloe, ale nie myślałam, że tak bardzo! Całe szczęście strój na zmianę włożyłam rano do bagażnika. Zaparkowałam samochód, cudem udało mi się znaleźć ostatnie wolne miejsce na parkingu. W weekendy zawsze był tu tłok. Z torbą na ramieniu wbiegłam do holu stukając szpilkami o podłogę. Byłam tak zakręcona, że kierując się w stronę szatni uderzyłam w jakiegoś mężczyznę, przez co moje rzeczy spadły na podłogę.
    
    - Przepraszam, niezdara ze mnie - powiedziałam kucając, żeby zebrać wszystko z powrotem.
    
    Ogarnęłam wszystko tak szybko, że nie zdążył nawet zareagować. Podał mi jednak rękę, żeby pomóc mi podnieść się z podłogi i wtedy na niego spojrzałam. Miał piękne brązowe oczy, prawie czarne przy tym świetle. Czarne włosy ogolone krótko po bokach głowy, na środku zostało pasmo długich, które co chwile poprawiał na prawą stronę. Na twarzy delikatny zarost, ale ...
    ... dokładnie wymodelowany. Kiedy się do mnie uśmiechnął potrząsnęłam głową.
    
    - Przepraszam raz jeszcze, powinnam bardziej uważać.
    
    - Nic się nie stało - odparł i ruszył w kierunku siłowni.
    
    Przebierałam się w szatni myśląc o tym nieznajomym. Był mega przystojny i nie wiem dlaczego, ale przypomniał mi o Nickym.
    
    - Mia, ogarnij się! - powiedziałam sama do siebie, wychodząc na salę ćwiczeń.
    
    Szukałam wzrokiem Jordana, który był moim osobistym trenerem, ale nigdzie go nie było. Zdziwiona podeszłam więc do recepcji.
    
    - Gdzie jest Jordan?
    
    - Nie dzwonił do ciebie? - kiedy zaprzeczyłam dziewczyna kontynuowała - wyjechał na urlop, nie będzie go dwa tygodnie, ale jest za niego zastępstwo. Tamten w czarnej bokserce.
    
    Spojrzałam w kierunku jaki pokazała i zaniemówiłam. To był facet, na którego wpadłam w korytarzu.
    
    - Dzięki.
    
    Ruszyłam zatem z powrotem i zatrzymałam się obok bieżni.
    
    - Wygląda na to, że będziesz mnie musiał znosić jeszcze przez jakiś czas - zaśmiałam się - jestem Mia, Jordan jest moim trenerem, a właśnie się dowiedziałam, że go nie ma.
    
    - Alan - odparł ściskając moją dłoń.
    
    W tym momencie zmierzył mnie od stóp do głów. Pokiwał w uznaniu głową i się uśmiechnął, a mnie znowu wmurowało.
    
    - Myślę, że będzie nam się dobrze współpracować - powiedział w końcu i puścił mi oczko.
    
    Uśmiechnęłam się w duchu. Miałam ochotę na coś więcej niż wspólny czas na siłowni. Nie byłam jednak pewna jakim jest typem faceta. Jednym z tych grzecznych i poukładanych czy może ...
«1...345...9»