-
Tylko moja (III)
Data: 03.07.2022, Kategorie: przyjaciele, niespełniona miłość, spotkanie, Autor: Adrenalinaaa
... się w jedność. On nie był dłużny. Jego chrapliwy oddech mówił jak dobrze czuje się w moim wnętrzu. Poruszał się teraz gwałtowniej, drapieżniej, dłońmi dociskając moją pupę abym i ja mogła poczuć tą radość z większą dawką emocji. Pocałunki ustały, patrzyliśmy się na siebie wykonując taniec ciał i w jego oczach widziałam taką niepohamowaną energię. Uśmiechał się kradnąc całą moją uwagę na jego twarz. Był taki gorący i rozpalony. Kilkanaście ostatnich mocniejszych pchnięć, mój jęk zagłuszony jego ostatnim kiedykolwiek mokrym i zdecydowanym pocałunkiem, a następnie meta. Konkretny orgazm. Drgający, poruszający każdą komórkę naszych ciał. Mistrzostwo, a potem cisza i jego głowa wtulona w moją szyje i kilka jeszcze wspólnych sekund w sobie nawzajem i delikatne ukąszenie jego szyi przez moje usta. Ranek tamtego dnia był okropny. Obudziłam się sama na kanapie, na której później zmęczeni oboje regenerowaliśmy się. Jego sylwetka siedzącego obok stołu w kuchni, ubranego, gotowego do wyjścia jakby czekającego tylko na mnie aby... zabić we mnie jakiekolwiek nadzieje. - Idziesz już? - zapytałam z lekkim szokiem i obojętnością. Nie ...
... wiedziałam co czułam na prawdę. - To był tylko... moment słabości. - szepnął jakby nie dowierzając temu co sam mówił. - Rozumiem... - powiedziałam i otuliłam się swoimi rękami. - Nie, nie, nie! Ty nic nie rozumiesz Nela. To był TYLKO ROMANS! - praktycznie wykrzyczał w moją stronę. Cisza. Mały zastój moich myśli, powolny krok do drzwi, które otworzyłam i przy których momentalnie się pojawił. - Myślę, że wystarczy nam już... wszystkiego - dodałam, a on wyszedł nic nie mówiąc. Zatrzasnęłam drzwi. Drzwi do mojego serca, domu, myśli i obiecałam sobie, że nigdy więcej ich nie otworzę. Tak wyglądało nasze ostatnie spotkanie. Sen znów był realistyczny. Znów? Ten koszmar śni mi się od czterech tygodni. Od momentu rozstania z tym przeklętym brunetem o czarnych oczach, który wyrzucił mnie na bruk swoich przekonań. Rano obudziłam się cała roztrzęsiona jak zawsze i... mokra. Uczucia i ciało nadal reagowały na każdy dotyk, nawet najmniejszy. Nawet w snach. Nawet teraz. Walczę, bo tylko to potrafię. Całe życie walczyłam. Dlatego i tą bitwę z wiatrakami dawnych wspomnień o Igorze wygram. Oni będą szczęśliwi, a ja wolna. Już na zawsze.