-
Ty, Złotowłosa (II) - Hotel
Data: 08.07.2022, Kategorie: blondynka, bez fabuły, voyeurism, krótko, Autor: _MK_
... top z odkrytymi ramionami, przyciągający uwagę do twojej łabędziej szyi. Skórzana, połyskująca minispódniczka odsłania skrzyżowane, zabójcze nogi, zwieńczone sięgającymi ciut powyżej kostki, czarnymi botkami na obcasie. Rozpuszczone włosy kończą się niemal u pasa, światło zza okna igra w nich złocistymi refleksami. Nie mam wątpliwości, że ten mebel nigdy nie posłużył do prezentacji bardziej apetycznego dania. – Rozgość się, zaczynamy. – Słyszę zwięzłe polecenie z twoich ust, bez zwłoki rozsiadam się w fotelu, zupełnie nieświadomy dalszego ciągu. Napięcie oczekiwania napręża mi mięśnie i pokrywa przedramiona gęsią skórką. Przez drugie drzwi, ukryte w rogu pokoju za stołem, wchodzą jeszcze dwaj mężczyźni, tak podobni do siebie, że mogliby być braćmi. Są lekko śniadzi, w typie południowców, barczyści, dość wysocy i atletyczni; nadawaliby się z powodzeniem, by pozować antycznym rzeźbiarzom. Odziani jedynie w białe slipki i wydepilowani na całym ciele, przypominają w istocie posągi stawiane herosom. Jeden z nich jest widocznie starszy, poznaczony pierwszymi zmarszczkami, w jego długich, kręconych włosach srebrzą się pojedyncze struny siwizny; drugi, o pociągłej, szczupłej twarzy, ma krótko przystrzyżone włosy i kruczoczarny, bardzo gęsty, ale równiutko wytrymowany zarost. Dwaj gladiatorzy bez słowa podchodzą do ciebie i zaczynają rozbierać; robią to pośpiesznie, bez żadnej celebracji. Starszy całuje cię namiętnie w usta, rozpinając guziki bluzki, by następnie zerwać ...
... stanik. Młodszy tymczasem ściąga z ciebie spódniczkę, a gdy ta leży już rzucona w kąt, zsuwa z ciebie skąpe majteczki. Cztery duże dłonie obłapiają cię wszędzie, ugniatają biust, chwytają od tyłu za pośladki, gładzą wewnętrzną stronę ud. Poddajesz się ich pieszczotom z uśmiechem pełnego zadowolenia. Oni zaś, rozochoceni, dobierają się do twoich otworków, długie palce wciskają się w twoją szparkę i w pupę. Z rozkoszy twoje usta otwierają się, zaś oczy przymykają, gdy spragnione ręce grzebią w tobie zachłannie. Absolutnie zafascynowany rozgrywającą się przede mną sceną przypominam sobie wreszcie o kamerze. Podsuwam ją bliżej siebie i z zawahaniem wciskam czerwony guzik, by rozpocząć nagrywanie, potwierdzone charakterystycznym piknięciem z głośniczka. Słysząc je, posyłasz mi wdzięczne spojrzenie aprobaty, wyswobadzasz się z silnych uścisków bezimiennych Latynosów i klękasz na podłodze, między nimi. Zdejmujesz im slipy, uwalniając dwa masywne penisy, pozbawione najmniejszego śladu owłosienia. Twoje usta oraz język biorą się w mig do dzieła. Zaspokajasz obu na zmianę, raz ssąc pałkę w swojej prawej ręce, raz w lewej, twoje dłonie także nie próżnują. Zerkam w ekran kamery, próbuję kilku kadrów; nagrywam dwa krótkie ujęcia rozanielonych twarzy twych kochanków, ale wracam znów do szerokiego planu, aby nie stracić nic ze spektaklu, który, ku mojej uciesze, wchodzi na coraz wyższe obroty. Mężczyźni podnoszą cię ostrożnie z podłogi i kładą na wznak na blacie; długowłosy rozchyla ci uda i ...