1. Marta i slumsy cz. 1


    Data: 29.07.2022, Autor: Historyczka

    Co za slumsy! - Marta była zdruzgotana widząc rozpadające się szopy, służące za mieszkania. Powybijane szyby, okna z poutykanymi szmatami. Wciąż miała w uszach szloch cioci Jadzi. Kiedy do niej zadzwoniła, żeby opowiedzieć o nieszczęściu, które ją spotkało, Marta natychmiast powzięła decyzję, żeby przyjechać do swej chrzestnej i próbować jej pomóc. Wszystko to wina dyrektora Ptaka. To on wyrzucił Jadwigę z mieszkania, dając w zastępstwie miejsce w tych slumsach. Ponoć znienawidził ciotkę. Ale może Marta, kobieta elegancka, ładna i wykształcona wpłynie na nieludzkiego urzędnika?
    
    Droga przez slumsy nie była łatwa. Trzeba było omijać, lub przeskakiwać kałuże, czasem brodzić w błocie. Elegancka kobieta w klakierowanych szpileczkach na wysokim obcasie silnie kontrastowała z z nędznym otoczeniem. Pijani mężczyźni grający w karty z rozdziawionymi gębami patrzyli na elegancką damulkę, biedzącą się z pokonywaniem kałuż. Ich zdumienie dowodziło tego, że najwyraźniej takie osoby nigdy tu nie zaglądały.
    
    Starała się nie patrzeć na karciarzy gdy przechodziła obok, a ci pogwizdywali na nią i półszeptem komentowali.
    
    – Jaka paniusia! Odstawiona! Pewno jakaś biurwa!
    
    - I jaka zdrowa dupa!
    
    Marta przeszła nie odwracając głowy tylko spoglądając na nich kątem oka. Jakieś pierwotne instynkty się w niej odezwały. Podnieciła ją sytuacja, w której ona sama, bezbronna, w dość seksownym stroju jest sama wobec kilku wulgarnych lumpów.
    
    Nie widziała, że krok w krok przemykają za nią dwaj ...
    ... wyrostkowie, nieodrodni reprezentanci slumsów
    
    Chłopcy wpatrywali się w spory, zgrabny tyłek, opięty obcisłą kiecką, który kręcił się zamaszyście w rytm kroków eleganckiej damulki. Ich umysły otumanione klejem, roiły dziwne fantazje. Młodzieńczy wigor nakręcał ich podniecenie.
    
    -To co?! Jak z tą licealistką?
    
    -Tą co tak piszczała? Pewnie!
    
    Marta nagle usłyszała tupot stóp podczas biegu i poczuła jak dwie pary dłoni zadzierają jej spódnicę do góry. Odruchowo zaczęła piszczeć, ale mimo, że upuściła i torebkę i walizkę, nie zdołała przeciwstawić się napastnikom. Materiał spódnicy był wysoko w górze. Menele grający w karty gapili się jakby wylądował przed nimi statek kosmiczny. Widzieli nogi kobiety w seksownych pończochach, skąpe stringi opinające łono, ale nie okrywające pośladków, które mogli podziwiać w pełnej krasie. Z początku zaniemówili. Ale, gdy Marta już obciągała materiał spódnicy w dół – rechotali na cały głos.
    
    Twarz dziewczyny była cała czerwona. Czuła się potwornie upokorzona. Potraktowana siłą, obnażona. Podejrzana. Zawstydzenie odbierało jej zdolność racjonalnego myślenia. Stała otępiała, wygładzając spódnicę. Właśnie odkryli jej intymną tajemnicę – sexowną bieliznę, zapewne też podniecili się tą sytuacją i menele i wyrostki. . Z jednej strony czuła rodzaj poniżenia, a z drugiej – o dziwo – silne podniecenie. Kucnęła, żeby podnieść torebkę, chwyciła walizkę i mimo tego, że była w szpilkach – pobiegła.
    
    Ciocia Jadzia cały czas szlochała. Opowiedziała ze ...
«1234»