1. Marta i slumsy cz. 1


    Data: 29.07.2022, Autor: Historyczka

    ... jeszcze wstąpić do szopy, żeby przynieść drewna do napalenia w kuchence. Weszła tam świecąc telefonem komórkowym. Gdy szukała opału, usłyszała, że ktoś wtargnął do szopy. Kiedy się odwróciła – ten ktoś wytrącił jej telefon i rzucił się na nią. Zorientowała się, że napastników jest dwóch. Zaczęła krzyczeć, ale odpowiedział jej śmiech, którego barwa zdradzała młody wiek napastników.
    
    -My paniusiu lubimy, jak dziewczyna piszczy i krzyczy. Ha ha ha.
    
    -Widzieliśmy dzisiaj, że masz ładne majtki! Czas je teraz zdjąć!
    
    Marta czuła się przy nich kompletnie bezradna. Nie mogła ich powstrzymać. Dłonie chłopców wędrowały po jej ciele, chwytały za pośladki, za uda. Odważniejszy z chuliganów chwycił za piersi. Marta starała się odpychać ich ręce, ale zawsze była krok za nimi – gdy odepchnęła rękę z lewej piersi, już inna chwytała ją za prawą. Chłopcy z każdą chwilą stawali się coraz śmielsi i coraz bardziej natarczywi. Ich dłonie coraz mocniej ściskały ciało Marty, a ich usta błądziły po szyi. Marta czuła od nich woń alkoholu. Spirytusu!
    
    -Lalusiu, ale masz duże cyce!
    
    Jednocześnie podłożył dłoń pod pierś kobiety, jakby ją ważył.
    
    -Puśćcie mnie – Marta cicho szeptała zrezygnowana.
    
    W najśmielszych snach nie przypuszczała, że taka sytuacja, podnieci ją i to tak mocno. Czuła, że chce tego. Że chce być napastowana… macana…
    
    Chłopcy jakby odczytywali jej pragnienia – zaczęli brutalniej ugniatać piersi. Jeden z nich jakby próbował wziąć w rękę cała pierś, ale nie był w stanie – ...
    ... była za duża. Wtedy zaczął ugniatać ją dwiema dłońmi.
    
    Marta opierała się już tylko symbolicznie, ale cały czas cicho protestowała.
    
    -Nie… nie… proszę…
    
    Jednemu z agresorów przestało wystarczać obmacywanie biustu przez materiał. Rozerwał guzik i wepchnął rękę pod bluzkę. Przez chwilę bawił się delikatną koronką biustonosza, ale zaraz potem wsunął dłoń w stanik.
    
    -Ach! Nie… - prosiła Marta. Ale takie jej reakcje tylko wzmagały pożądliwość młodzików. Palce ciemiężyciela mocno zacisnęły się na dorodnej piersi.
    
    -Auua!
    
    Chłopcom nie przeszkadzało to, że kobietę może boleć. Przeciwnie. Jęki pobudzały do działania. Drugi z chuliganów nagle włożył jej rękę pod spódnicę.
    
    -Nie…
    
    Dłoń sunęła po nodze, gdy dotarła do miejsca powyżej koronki pończoch – zatrzymała się i ścisnęła udo, delektując się jędrnością ciała.
    
    Przez chwilę jakby droczył się, jakby dawał nadzieję, że ręka nie będzie zmierzała wyżej. Ale nic z tego. Powoli zaczęła sunąć w kierunku najintymniejszego z miejsc.
    
    -Ale jest tam ciasna! Dwoma palcami jej robie palcówkę.
    
    W drzwiach stał Cudzes. Świecił latarką.
    
    -Wypierdalać gnoje.
    
    Sycił się widokiem Marty chowającej piersi w staniku i zapinającej bluzkę.
    
    - Mocno zmacali paniusi kuciapkę?
    
    Widziała uradowaną twarz Cudzesa. Zawstydzona kobieta w pośpiechu poprawiła spódnicę.
    
    Z samego rana Marta z nosem na kwintę maszerowała do siedziby gospodarki lokalowej. Nie czuła się zbyt komfortowo. Jeszcze nigdy dotąd nie ubrała się tak wyzywająco. ...