-
Sierpniowy urlop
Data: 30.07.2022, Kategorie: wycieczka, urlop, studenci, Autor: Baśka
Maj, czerwiec i połowę lipca miałam wyjątkowo ciężką i gdy się już przewalił ten nawał pracy miałam chęć pójść na urlop. Szef mój powiedział mi, że jego znajomy ma działkę w Borach Tucholskich, gdzie są pokoje do wynajęcia i że mogłabym tam pojechać. Wykonał odpowiedni telefon i okazało się, że w połowie sierpnia, na tydzień mogę tam pojechać. Nawet faksem otrzymałam mapkę, jak trafić. 14 sierpnia, w sobotę wsiadłam w samochód i po kilku godzinach dojechałam do pewnego miejsca, ale rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana i od głównej drogi jechałam, będąc pilotowana przez telefon. Podjechałam do wskazanego mi miejsca i zaczęłam się rozglądać, gdzie ja jestem. Po zapoznaniu się gospodarz wskazał mi mój pokój. I tutaj kilka słów dotyczących "działki". Było to kiedyś wiejskie siedlisko gospodarcze, które młodzi ludzie przekształcili w gospodarstwo agroturystyczne. Powiedzenie "działka" jest umowne, bo ogrodzony teren wynosi 11 hektarów, natomiast cała własność gospodarza to 140 hektarów pól, łąk a przede wszystkim lasów. Południową granicę działki, na długości 4,5 km stanowi koryto rzeki Wdy. Gospodarze mieszkają w "Starym domu", to znaczy w domu postawionym na obrysie starego domu, ale ze starym domem nie ma to nic wspólnego. Jest to normalny współczesny dom, z pełnym standardem. Niedaleko domu gospodarzy jest "Obora". I znowu to samo. Ze starą oborą ma to tyle wspólnego, że stoi w tym samym miejscu. Jest tam kuchnia, jadalnia dla turystów, w której stał ...
... drewniany stół, przy którym mogło zasiąść 12 osób oraz duży węzeł sanitarny. Dalszy obiekt to "Stodoła" przerobiona na pokoje gościnne. Dwa pokoje dwuosobowe na dole, dwa na górze, każdy z własnym węzłem sanitarnym. Ponadto były dwa domy gościnne dla 10 osób każdy oraz dwa domki kempingowe typu "Krokus", również wyposażone w węzeł sanitarny. Całość dopełniała okrągła wiata z paleniskiem na środku i otworem w dachu, częściowo osłonięta ze stołami, przy których mogło usiąść około 20 osób. Oprócz tego na terenie gospodarstwa był urządzony kort tenisowy, boisko do siatki i basen o wcale nie małych wymiarach 12 x 6 m. Ja zostałam zakwaterowana sama w Krokusie, co mi zupełnie odpowiadało. Rozpakowałam się, odpoczęłam i o określonej godzinie poszłam na kolację. Okazało się, że w stołówkowej "Oborze", oprócz mnie jedzą tylko goście z jednego domu oraz wczasowicze ze "Stodoły". Pozostali goście prowadzą własne gospodarstwa. Natomiast po kolacji, przy ognisku spotkaliśmy się wszyscy. Wówczas dowiedziałam się, że w domach są małżeństwa z dziećmi, stodołę też zamieszkują pary w różnym wieku, natomiast drugiego "Krokusa" zamieszkiwało dwóch studentów, którzy dorabiali sobie w Nadleśnictwie. Gospodarz przynosząc kiełbaski na ognisko, bardzo ładnie mnie przedstawił, ja widząc, że inni przynieśli ze sobą inne zaopatrzenie też poszłam do domku i przyniosłam pół litra wódki. W trakcie trwania biesiady ja jakoś wylądowałam pomiędzy studentami. Podczas rozmowy okazało się, że są z jakiejś ...