-
Fan Art
Data: 24.08.2022, Kategorie: deadpool, fan art, fan fiction, avengers, Autor: deal
... się i wygiął jej ręce w tył, ściskając nadgarstki w jednej dłoni. - Dzisiaj jesteś Lizzie, posłuszna suka. - Wysunął się i wszedł w nią ponownie z impetem, wydzierając krzyk bólu. - Lizzie nie lubi dużego kutasa? Nie mogła odpowiedzieć, bo po pierwszym szoku, wciąż otwarte usta łapczywie łapały powietrze. - Odpowiedz – szarpnął ją w górę, czym ponownie wywołał bolesny jęk. - Lizzie! - zawołał piskliwie i wesoło, cmoknął i zagwizdał jak do psa. - Uwielbiam – jęknęła w głową zwieszoną między ramionami. - Wiesz, wyglądasz bosko wisząc tak na moim drągalu. Potężny jest, nie uważasz? - kontynuował zadowolony. - No, dobrze. Jestem gentlemanem, nie pozwolę dłużej czekać nagrzanej suce. Chwycił jej nadgarstki w obie dłonie niczym lejce i rżnął jak wściekły. Głowa bezwolnie podskakiwała w rytm pchnięć, aż za którymś razem uniosła ją w końcu wysoko, jęcząc i krzycząc na przemian. Czuła się wypełniona po same brzegi. Gdyby był większy chociaż o milimetr rozerwałby ją na kawałki. Rozkosz pomieszana z bólem, ból z rozkoszą. - Szczekaj Lizzie! - znów przegiął jej ręce w górę. - Pierdol się, popaprańcu – odezwała się po chwili, bo ból wyłamywanych barków odbierał zmysły. - Daj głos, nieposłuszna suko! - pociągnął dziewczynę w tył i zacisnął jej szyję w zgięciu łokcia. Opierając się o szeroką pierś, uwięziona w żelaznym uścisku, nadziana na podrygującego w niej kutasa, czuła się jak kukiełka. Mała, szmaciana laleczka. Pomimo, że twarde stalowe ramię ograniczało ...
... jej dostęp powietrza, posłusznie wypełniła życzenie stukniętego kochanka z komiksu. - Hau. - Dobra Lizzie! - pogłaskał ją po włosach. - Jeszcze raz, no! - Hau! Nie puszczając chwytu ponownie zaczął ją posuwać. Złapała się jego przedramienia. Brakowało jej powietrza, czuła gorąco w gardle, które stopniowo przesuwało się coraz niżej i niżej, przeszło przez żołądek, aż dotarło do łona. Tam zaczęło przeradzać się w nadchodzący orgazm. - Tak – wydusiła przez ściśniętą krtań. - Co tam mruczysz, Lizzie? - Tak – jęknęła głośniej. - Tak! Tak, tak, tak! - krzyczała. Odepchnął ją i ponownie opadła na czworaka, bez ceregieli wepchnął kciuk w ciasny otworek anusa. Wrzasnęła zaskoczona takim obrotem wydarzeń. Nigdy wcześniej tego nie próbowała, a tymczasem sporej grubości palec wciskał się co raz głębiej, rozpychając się w tym dziewiczym miejscu. - Co ty... - chciała się wyrwać, ale był zdecydowanie silniejszy i unieruchomił ją w miejscu. - Lizzie, Lizzie, Lizzie! – zachichotał. - Bądź grzeczna to dostaniesz później coś, pyszną kość – zanucił. Obleczony materiałem palec torował sobie drogę w ciasnym, ale i miękkim miejscu. Uczucie wypełnienia było wręcz przerażające, ale zarazem nowe, nieznane i cholernie podniecające. Bała się poruszyć, by nie sprawić sobie więcej bólu. Bez tchu czekała na kolejny ruch komiksowego kochanka. Tymczasem zaczął poruszać się w niej na przemian wsuwając w nią kutasa i palec. Po chwili z jej ust znów wyrwał się jęk. - O tak, ...