1. Bard (I)


    Data: 03.09.2022, Kategorie: historia, legenda, delikatnie, Autor: nikt

    Mosiężne drzwi otworzyły się z łoskotem. Dwie siedzące przy runicznym stole postaci poderwały się na równe nogi. Do komnaty wszedł starzec w bogato zdobionej szacie. Siwe włosy i pomarszczona twarz kontrastowały z bystrym spojrzeniem wilczych oczu.
    
    - Co z obiektem? - rzucił krótko, władczym tonem.
    
    - Wszystko idzie zgodnie z planem. Jest przekonany, że pochodzi z Nysgard a jego rodzice umarli podczas zarazy. Jednak... - mag skłonił się głęboko i lekko wycofał - wciąż nie przeprowadziliśmy rytuału.
    
    Starzec uniósł brwi i spojrzał na zgiętego w ukłonie mężczyznę
    
    - A co was zatrzymuje? - lodowaty ton nie wróżył nic dobrego.
    
    - Panie... potrzebujemy krwi. Kobiecej krwi. Poza tym... on te krew musi przelać osobiście.
    
    Starzec pokiwał głową i podszedł do okna zamyślony. Oparł dłonie o zimny parapet i wciągnął do płuc mroźne, górskie powietrze.
    
    - Te sprawę zostawcie mi...
    
    ***
    
    Pochylony nad kowadłem chłopak wziął zamach i uderzył mocno, znad głowy. Ciężki młot z brzękiem opadł na rozgrzane żelazo, kawałek metalu odprysnął i poszybował wprost do wypełnionego wodą wiadra. Przez chwilą słychać było ostry syk stygnącej stali a kuźnię wypełnił gęsty dym. Chłopak ostrożnie chwycił uformowany materiał szczypcami i uniósł go do oczu.
    
    - Cholera, znowu krzywo! - zirytowany cisnął go na oślep przed siebie. Wprost we wchodzącego właśnie ośrodka barczystego kowala.
    
    - Psia mać! Zostawić cię na chwilę samego to zaraz coś spieprzysz. - tubalny głos zagrzmiał w ...
    ... pomieszczeniu.
    
    - Przepraszam, ja...
    
    - Słuchaj... Ele... jak ci tam było? Evan? Nieważne. Na kowala to ty się za cholerę nie nadajesz, masz trochę krzepy, ale za grosz wyczucia. Z metalem trzeba jak z babą, złapać w odpowiednim miejscu i obrabiać. Poszukaj sobie innego fachu.
    
    Evan wzruszył ramionami. Perspektywa wielogodzinnego siedzenia w dusznej i zadymionej kuźni jakoś go nie pociągała. Wyszedł na zalane słońcem ulice miasta. Położone niedaleko granicy z Wielkimi Marchiami Nysgard było centrum przemysłowym królestwa Parden. Ogromne złoża żelaza i węgla skłoniły króla do stworzenia tu sieci kopalń i rozpoczęcia wydobycia. Z kolei bliskość potencjalnego zagrożenia ze strony Marchii wiązała się z koniecznością wysłania kilku chorągwi wojska dla zabezpieczenia górników. Obecność tak dużego garnizonu stacjonującego w dolinie sprawiła, że w okolicy zaczęły pojawiać się różnorakie tawerny, gospody i zamtuzy. Miejsca, gdzie żołnierze zwykli wydawać swój żołd. Wkrótce potem nadciągnęli pierwsi osadnicy, na zadziwiająco żyznej ziemi powstały pola uprawne i pierwsze gospodarstwa. Miasteczko rozwijało się błyskawicznie i już po kilkunastu latach stało się głównym ośrodkiem górniczo-rzemieślniczym królestwa.
    
    W chwili, gdy pięć lat temu otworzono południowy szlak handlowy dochody Nysgard wzrosły niemal dwukrotnie.
    
    Czy można takiego miasta nie kochać?
    
    Evan go nienawidził. Nienawidził ciągłego łoskotu młotów, zgrzytu pił, uderzeń kilofów i syku topionego żelaza. Nienawidził pyłu ...
«1234»