-
Bard (I)
Data: 03.09.2022, Kategorie: historia, legenda, delikatnie, Autor: nikt
... czarująco. - Dobry wieczór - zaczęła swoim delikatnym, śpiewnym głosem. - Cześć, ślicznie wyglądasz - odrzekł, wpatrując się w jej niebieskie oczy. Roześmiała się cicho, ukrywając źrenice pod rzęsami. - Zawsze tak mówisz, powiedz może, że mam ładną sukienkę. Jest nowa, dostałam ją od ciotki. Bo wiesz, ostatnio na jarmarku... Pochylił się nad stołem i delikatnie ją pocałował przerywając potok słów. - Kocham cię. - A ja ciebie - iskierki zatańczyły w jej oczach - chodźmy stąd... gdzieś, gdzie będziemy sami - szepnęła mu do ucha. Wstali. Evan objął dziewczynę w talii i poprowadził polną drogą. Oddalali się od miasta, od jego zgiełku i wścibskich spojrzeń. Chcieli być sami. Słońce chyliło się już ku zachodowi, kiedy zatrzymali się na piaszczystym klifie. Evan rozłożył na ziemi płaszcz, usiedli zasłonięci przed światem. Mieli tylko siebie i tylko tyle chcieli. W oddali szumiało morze, fale odbijały promienie słońca. Gorący piasek grzał stopy. Alicja wyglądała cudownie w lekkiej letniej sukience. - Masz ładną sukienkę. - szepnął jej do ucha. Uśmiechnęła się promiennie. Przytulił ją i lekko pocałował. Gorące usta znalazły drogę do jej szyi, palce niecierpliwie szukały na plecach wiązań ubrania. Alicja przymknęła oczy i poddała się jego ruchom. Cichy jęk wyrwał się z jej piersi, kiedy sukienka opadła na ziemię a on dotknął jej nagiego ciała. Poczuła język jej piersi i palce błądzące po wewnętrznej stronie ud. Po chwili odnalazły drogę do jej ...
... wnętrza. Dziewczyna wygięła ciało w łuk. Wiła się pod jego dotykiem, poruszając biodrami. Z podbrzusza rozlewała się przyjemność wypełniając w krótkim czasie całe ciało. Alicja zagryzła wargę. Nagle przywarł do niej cały, poczuła jak pulsujący penis ociera się o jej ciało. Jęknęła głośno, gdy wdzierał się w jej rozpalone wnętrze. Milimetr po milimetrze ocierał się o wilgotne ścianki jej szparki wymuszając kolejne fale rozkoszy. Złączyli się w miłosnym uścisku. Błogość zalała oboje. Alicja jęczała prosto do ucha swojego kochanka. Evan poczuł jak w ekstazie wbija paznokcie w jego plecy. Falowali wspólnie wśród przyspieszonych oddechów, szumu morza i promieni zachodzącego słońca. Cel osiągnęli jednocześnie. Śpiewny alt zmieszał się z głębokim tenorem w miłosnym spełnieniu. Lecz na szczycie wszystko zaczęło się zmieniać. Delikatny zapach kobiecości zamienił się w siarkowy odór, paznokcie przeistoczyły się w zakrzywione szpony boleśnie szarpiące skórę. Jęki rozkoszy zastąpiło opętańcze zawodzenie. Evan otworzył szeroko oczy i natychmiast zerwał się na nogi. Przed nim leżał pokryty czarną jak smoła skórą stwór. Ciemne, pozbawione białek oczy wpatrywały się w niego drapieżnie. Demon uniósł zakrwawione pazury, z ust wystrzelił długi język i zlizał posokę. Evan doskoczył do rozrzuconych ubrań i z cholewy buta wyszarpnął długi sztylet. W samą porę. Sukub rzucił się na niego godząc pazurami w oczy. Chłopak wykonał wyuczony wypad, minął ostre szpony i zatopił ostrze w piersi ...