1. "Czlowiek", akt 4: "Chlopcy" (2/4)


    Data: 22.09.2022, Kategorie: Inne, Autor: Michalina Korcz

    Kojarzyło się jednoznacznie z szpitalem lub więzieniem. Niemal puste, żadnych pracowników, jedynie głośniki w ścianach z guzikami obok. Wręczyła mi zatyczki do uszu i pokazała, żebym je włożył. Potem naprawdę długi korytarz, w którym było niewiele drzwi. Minęła nas goła kobieta w zaawansowanej ciąży z dwoma zagipsowanymi ramionami, obitą twarzą i nogami. Posłała mi słaby uśmiech, a potem zniknęła za jednymi z drzwi. Potem coś, co wziąłem w pierwszym momencie za okno, ale za nim było sporo wody. Po chwili pojawiła się dziewczyna z rybim ogonem, dotykająca szyby. Kurwa, oni serio tu mieli syrenę.Wyjąłem z ciekawości na chwilę zatyczkę i od razu tego pożałowałem. Myślałem, że przesadza mówiąc o tym, ale naprawdę nie dało się tego znieść poziomu hałasu. Natychmiast umieściłem ją powrotem, idąc dalej za rudą. Więcej okien, tym razem pokazujących coś co wyglądało jak sale operacyjne lub coś znanego z filmów o tematyce rzekomej dominacji. W jednym z nich, mężczyzna w kitlu otwierała coś podobnego do szaf na zwłoki. Dopiero po chwili zobaczyłem, że w środku są wciąż żywi ludzie, których kończyny zostały ucięte maksymalnie blisko ciała, a on ich karmił.Zastanowiłem się nad tym. Batyskaf do nurkowania pod powierzchnią? Nie, to całe cholerne podwodne miasto, gdzie mogłeś spędzić resztę żywota zgodnie z nowym pragnieniem tego jak ma wyglądać. A im bardziej przerażającą wizję jego obierzesz, tym bardziej odetniesz się od reszty świata i na zawsze postaniesz wyłącznie częścią tego ...
    ... miejsca. Kilka usprawnień i byłaby to utopia moich smutnych petgirlek, które tutaj miałyby na stałe stać się swoim zwierzęcym wcieleniem.Wreszcie przekroczyliśmy drzwi i weszliśmy do jakiegoś wnętrza. O ile nie byłem nigdy w gabinecie Anity, mimo, że stanowiła moją nijako szefową to byłem w stanie sobie go wyobrażać jako podobne do miejsca, gdzie jedliśmy kolację - nowoczesnego, pełnego szkła, metalu i gładkich płyt. Wolfgan postawił na kopiowanie stylistyki ojca, Lena podkreślała na każdym kroku swój "słitaśny" charakter. Teraz jednak stałem w pokoju należącego do osób odpowiedzialnych za najgorsze miejsce na całym tym terenie, a może i na świecie.Zaciemnione, to pierwsze przyszło mi do głowy. Wymalowane na głęboki grafit ściany, zasłonięte grubymi zasłonami okna, zaledwie punktowe światło padające głównie na dwa biurka przystawione do siebie. Jakby dać odwiedzającemu pewność, że nikt go nie rozpozna lub będzie oceniał, zawsze będzie skryty w przyjemnym mroku. Wskazała mi ręką prostą kanapę z gąbki, na której usiadłem, a ona zajęła miejsce za jednym ze stołów. Znów spróbowałem wyjąć zatyczki i tym razem było lepiej. Przeglądała grube teczki.Drzwi się otworzyły i znów do środka wleciał ten dziwny harmider, ale przycichł z ich zamknięciem. Negan w ciemnych okularach spojrzał w jej stronę i chyba się uśmiechnął, choć w tym świetle trudno było zobaczyć cokolwiek na jego brązowej skórze. Potem spojrzał na mnie i kiwnął mi głową. Zajął miejsce przy drugim stole, uruchamiając białego ...
«1234...12»