-
Moda polska (IV)
Data: 30.09.2022, Kategorie: małżeństwo, związek, Autor: Dandelion
... przedpokoju, po drodze gubiąc gumowe rękawice. Zrywa z wieszaka płaszcz. - Ala, zostań... - Konrad usiłuje zastąpić żonie drogę, ale ona wykręca się z obłędnym strachem w oczach, powtarzając w kółko „zostaw..!” – Błagam cię..! Nie wychodź, jesteś cała mokra... Kobieta naciąga płaszcz na mokre ciało i tak jak stoi, w pantoflach, z włosami sterczącymi od piany, wybiega na dwór. Konrad zostaje sam. *** Dlaczego akurat ten pistolet? Konradowi trudno to wytłumaczyć. Kiedyś pojechał ze swoimi współpracownikami na imprezę integracyjną – na strzelnicę. Wcześniej nigdy nie miał do czynienia z bronią, nie lubił jej. Ale dał się namówić i chociaż szło mu kiepsko, po kilku próbach był w stanie trafić w tarczę. Próbowali z różnymi rodzajami broni, jednak to właśnie Glock 9 mm sprawił mu najwięcej kłopotów. Pistolet był ciężki i nieporęczny, załadowanie magazynka – istny koszmar. Pistolet kopał przy każdym strzale jak narowisty muł. Konrad zastanawiał się, po co ludzie wymyślają gnaty, z których potem nie można strzelać? A potem podjechała tarcza i Konrad zobaczył, co dziewięciomilimetrowa amunicja zrobiła z papierową sylwetką. W tarczy ziały dziury, w które mógłby włożyć pięść. Spojrzał na Glocka w swojej ręce i przeszył go rozkoszny dreszcz. Zdobył pistolet nielegalnie, stać go było na to. Po prostu musiał go mieć. Myślał o nim „moje bydlę” i może przez tydzień po kryjomu pucował szmatką i oliwił. Potem mu się znudziło i Glock wylądował w garażu, w pudełku po butach, by ...
... pozostać tam na kilka długich lat. *** - Nie może pan wjechać – ochroniarz staje w otwartej bramie, zbyt późno widzi swój błąd – Nie ma pan zaproszenia. - Moja żona je ma. Już panu tłumaczyłem, że jest w środku. Na pewno musiał pan ją widzieć. - Żadna samotna kobieta tędy nie przejeżdżała! – ochroniarz robi się nerwowy – Proszę odjechać. Nie chcemy tu kłopotów. Konrad śledzi ruch kamery, która obserwuje ich bezgłośnie. W momencie, w którym wraca na pozycję, Konrad uchyla mocniej szybę i mówi szybko: - Jednak mam zaproszenie! Nie wiem, jak to się stało... Proszę, oto ono. Kiedy ochroniarz podchodzi do samochodu Konrad wystawia lufę pistoletu i strzela tamtemu z bliska w pierś. Huk jest ogłuszający, człowiek w garniturze pada na wznak odrzucony siłą wystrzału. Konrad czeka na ryk alarmu, krzyki ludzi, ale nic takiego się nie dzieje. Nie troszcząc się więcej o ciało na chodniku, przejeżdża przez bramę i parkuje przed willą. Prawą rękę razem z pistoletem trzyma w kieszeni kurtki. Wchodzi do środka. Ochroniarz z listą obecności zbliża się szybko, mocno zdziwiony. - Kim pan jest? Mam komplet na liście. - Słyszał pan to? – pyta Konrad zamiast odpowiedzi – Słyszałem strzał. Ochroniarz wkłada rękę pod marynarkę. Ma albo pistolet, albo paralizator, Konrad jednak nie daje się zaskoczyć. - Naprawdę ktoś strzelał! – wyjaśnia zniecierpliwiony – Musimy ostrzec tych ludzi! Ochroniarz łapie go pod ramię i prowadzi gdzieś. Jest silny jak byk, ale Konrad nie ma ...