-
Challenge
Data: 02.10.2022, Kategorie: studniówka, przyjaciółki, wyzwanie, przygodny seks, Autor: CichyPisarz
... poszło. Łaaa! - krzyknęła na głos w tryumfie, jakby właśnie okazało się, że zdała maturę na piątkach. - Zobaczcie jak mi się ręce trzęsą. Dobra, ciii - uspokajała - bo chyba patrzy - szepnęła konspiracyjnie. Nikt z bawiących się w pobliżu nie zwrócił na nią szczególnej uwagi. Dwie tańczące pary pomachały jej w geście solidaryzowania się z jej imprezowym humorem, nie mając pojęcia o jego przyczynach. - To jeszcze tylko Paula i Ola - przypomniała na głos Nikola. - Uczcijmy dokonanie Amandy - wzniosła szklaneczkę z drinkiem, a oficjalnie tylko z sokiem pomarańczowym. - Brawo Amanda. Paulina stała w ciemnym korytarzu piwnicy, a za nią energicznie poruszał się i cicho dyszał tata Amandy. Nic nie mówił, tylko trzymał ją za talię i wpychał członka w ciasną szczelinkę. Miało być tak odlotowo, a już modliła się o koniec. Przeszkadzało jej chyba wszystko. To miejsce, zapach, odgłosy muzyki z balu, a najbardziej rozpięte pomiędzy kolanami majtki. I pan Jarek mocno przyciskał jej tyłek w dół, by łatwiej mu się w nią wchodziło. Ale przecież nie zdejmie obcasów, nie w piwnicy. I wciąż w kółko, do znudzenia, powtarzał: "Marzyłem o tym. Tylko nie mów nikomu. Ale to nikomu, dobra?". Może przez chwilę było fajnie, kiedy ścisnął jej podskakujące rytmicznie cycuszki, echo zaczęło nieść odgłosy plasków, a on nic nie mówił, tylko dyszał jej w kark. Najważniejsze, że się udało. Zrobiłam to, Nikolusiu - mówiła w myślach sarkastycznie, czując za sobą nieustający rytmiczny ruch ...
... mężczyzny. Już przeszedł jej wstyd, jakoś przełknęła gorycz i poczucie zażenowania, bo kiedy prosiła wystraszonego jej bezpośrednią ofertą Jarka, by nie wychodził, nie uciekał, zniżyła się do wręcz dziecinnego poziomu. Rozumiała jego zaskoczenie, pewnie myślał, że ona sobie tylko żartuje, by go później wyśmiać. Nie raz, kiedy odwiedzała Amandę, trochę mu słownie dokuczała, żartowała i wciskała szpileczki. Był pewnym obiektem żartów nastolatek, ale to nigdy nie było nic na poważnie. Zdawało się też, że pan Jarek ma do tego zdrowy dystans. Trochę się też zdziwiła, bo niekiedy, gdy bywała u nich w domu, patrzył na nią, jakby chciał ją "pożreć" przy Amandzie. Wciąż wodził za nią oczami, co było przyczyną wielu jej dumnych uśmieszków. Nie spodziewała się więc z jego strony takiego oporu. Ale rozumiała, zaskoczyła go. Na szczęście się udało. Była pewna, że taki spontaniczny stosunek potrwa krótko, a tu już kolejną minutę wdychała odbite od wilgotnej ściany wydychane przez siebie powietrze, a ten wciąż, i wciąż, poruszał biodrami w stronę jej wypiętej dupci. Widziała z jaką fascynacją spoglądał na wdzierającego się tuż poniżej linii dzielącej zgrabne pośladki członka, co chwilę chwytając za jej cycuszki, jakby sprawdzał, czy tam jeszcze są. Musiała przyznać, że drażniąc jej sutki przyjemnymi uszczypnięciami, sprawiał jej tym dziwną przyjemność. Wtedy na ułamek chwili zapominała o rozpychającym ją w kroczu obiekcie. Wciąż podwijał sukienkę, by mieć lepszy ogląd sytuacji. Musiała ...