1. Umowa 5


    Data: 16.10.2022, Autor: merlin

    ... okazji.
    
    -Jak twoja intryga wypali, to już nie będziesz miał dla mnie czasu.
    
    Na jej ustach pojawił się smutny uśmieszek.
    
    -Monisiu! Zawsze będziesz moją najlepszą przyjaciółką.
    
    Uniosłem jej dłoń i przycisnąłem do ust.
    
    -Obiecanki! Teraz jednak pozwolisz, że wykorzystam okazję.
    
    Podniosła się i kiwnęła na kelnera.
    
    Było już dobrze po północy, kiedy lekko pijani, w końcu dotarliśmy do mnie.
    
    Oboje nie traciliśmy czasu.
    
    Gorączkowo zdzieraliśmy z siebie ubranie jak para napalonych nastolatków.
    
    Po chwili poczułem, jak Monika popycha mnie i opadłem na tapczan przygnieciony jej ciałem.
    
    Ranek był piękny.
    
    Tak właśnie wyobrażałem sobie normalne życie.
    
    Ja i piękna dziewczyna u mojego boku.
    
    Spojrzałem na leżącą obok Monikę.
    
    Też już nie spała.
    
    Podparta na łokciu obserwowała mnie.
    
    -Dzień dobry śpiochu! Usłyszałem jej lekko zachrypnięty głos.
    
    -Dobry mruknąłem w odpowiedzi i przeciągnąłem się, rozciągając zastałe mięśnie.
    
    -Czy w tym lokalu podają kawę?
    
    -Podają, jeśli lokator sobie ją zrobi, uśmiechnąłem się w odpowiedzi na jej kpinę.
    
    -Tyran! Prychnęła i nie przejmując się ubieraniem, wstała z tapczanu.
    
    Patrzyłem, jak naga kieruje się w stronę kuchni.
    
    Była cudowna w tym bezwstydzie.
    
    Po chwili dobiegł mnie szum ekspresu zastąpiony po chwili aromatem świeżo zaparzonej kawy.
    
    Minęło kilka minut, zanim wróciła.
    
    -Zapraszam do stołu! Zobaczyłem, jak stawia na nim dwa kubki z aromatycznym napojem.
    
    Nie czekając na ...
    ... powtórne zaproszenie, wstałem i podszedłem do stołu.
    
    Przez chwilę delektowałem się cudownym naparem.
    
    Czułem, jak wraca mi chęć do życia.
    
    -Monika! Jesteś aniołem.
    
    -Mogłabyś tak robić codziennie, uśmiechnąłem się do siedzącej naprzeciw mnie dziewczyny.
    
    -Wiem, skwitowała mój komplement.
    
    -Ale codziennie?..... Zawiesiła głos.
    
    -To prawie jak praca na cały etat.
    
    -Niestety już jestem zatrudniona, pokazała w uśmiechu zęby.
    
    -Musiałbyś uzgodnić to z moim mężem, ustalić grafik.
    
    Zdziwiony spojrzałem na dziewczynę.
    
    -Żartowałam! Dodała, widząc moje spojrzenie.
    
    -Wybacz! Że nie dotrzymam ci towarzystwa, ale muszę do łazienki.
    
    Obserwowałem, jak zbiera porozrzucane wokół tapczanu ubrania i znika w drzwiach łazienki.
    
    Kiedy z niej wyszła, znowu przypominała poważną panią prezes.
    
    -Teraz Ty ! Tylko się pospiesz.
    
    -Mam nadzieję, że mnie odwieziesz?
    
    -Oczywiście, twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.
    
    Zerwałem się z krzesła i żartobliwie zasalutowałem.
    
    Po odwiezieniu Moniki mogłem zająć się swoimi sprawami.
    
    Zajęty rozwiązywaniem codziennych problemów w firmie zapomniałem o upływie czasu.
    
    Dopiero wejście sekretarki uświadomiło mi, że zbliża się koniec pracy.
    
    Chwilę porozmawiałem z nią i miałem już wychodzić, kiedy zadzwonił telefon.
    
    Numer nieznany.
    
    Ciekawe kto? Przez chwilę się zastanawiałem, zanim odebrałem połączenie.
    
    -Dzień dobry! Czy rozmawiam z panem Krzysztofem?
    
    -Tak! Głos, który usłyszałem, nie był znajomy.
    
    Męski, ...