-
Seks w Wiecznym Mieście
Data: 25.10.2022, Kategorie: podróż, wakacje, po latach, koleżanka, Autor: Douglas
... niestety... - Ada mrugnęła do Piotra. - Mam z nią kontakt cały czas. Wyślę ci jej numer. Podaj swój. - Piotrek wyciągnął z portfela wizytówkę. - Teraz to zrobię, bo potem zapomnę - rzuciła Ada wystukując wiadomość na swojej małej Nokii. Po chwili na telefonie Piotrka wyświetlił się nowy SMS. - Dzięki - rzucił lekko zdezorientowany tą sytuacją. - A ty wiesz, że ona się w tobie kochała? - No co ty? - Nie tylko ona. Ja też. Wszystkie się trochę podkochiwałyśmy w tobie. Taki ładny, mądry, wyluzowany. Wiesz miałyśmy z kumpelami taką listę najfajniejszych kolesi. Ty byłeś na pierwszym miejscu. Wy na pewno też mieliście swój ranking panienek, no nie? Powiedz Piotrek, kto był najwyżej? - Nie wiem - odpowiedział niezgodnie z prawdą. - Ale... jeśli była taka lista to na pewno ty byłaś numerem jeden - skłamał po raz drugi. Świadomie, celowo, z konkretnego powodu. Spojrzał na nią. Uśmiechnęła się. Przez sekundę dojrzał jednak błysk w jej oczach. Błysk, na który czekał. Wiedział, że to było nieświadome a raczej podświadome przyzwolenie by ruszył do ataku: - Byłaś niemal tak samo piękna jak teraz... - powiedział znów chwytając ją za rękę i przytrzymując ją trochę dłużej. - Oj Piotrek, Piotrek, nic się nie zmieniłeś - powiedziała poprawiając włosy. - Idziemy! - rzuciła nagle. - Już prawie północ. - Myślałby kto... - zaśmiał się. - Największa imprezowiczka w całym liceum! Gdzie tam w liceum! W całym naszym kochanym i zapyziałym mieście! Chce wychodzić z ...
... knajpy bo już prawie północ! Ojej, ojej... - szydził lekko. - Oj Piotrek, Piotrek - powtórzyła wstając. On wstał niemal równocześnie. Nagle ona go pocałowała. Nie, nie pocałunkiem. To był taki całus w policzek, kumpelski, jak w liceum na powitanie czy pożegnanie. Niewinny. Wystarczył jednak by wśród męskiej części klienteli, która to zauważyła wywołać oczywiste poczucie zazdrości. Piotrek nie myślał jednak o tym. Miał już konkretnie obrany cel i gotów był zrobić wszystko by go osiągnąć. Tym celem była noc z Adrianną. Nie wiedział tylko w jaki sposób go zrealizować. Los, który już tyle razy uśmiechnął się dziś do Piotra zrobił to za chwilę po raz kolejny. - Dokąd teraz? - zapytał przed knajpą. - Ja do siebie... - rzuciła lekko zadziornym tonem Adrianna. - A ja do siebie... - rzucił z wyraźnie udawaną, niemal aż sztuczną przykrością. - Gdzie to twoje mieszkanko, o którym opowiadałeś? - zapytała. - Via Orvietto - odpowiedział natychmiast. - O kurczę! No co ty? - zapytała lekko zdziwiona. - Ja Piazza di Porta Maggiore... - To znaczy? - To znaczy, że to jakieś dziesięć, piętnaście minut spacerem od ciebie. - Wiesz co? Gdyby dzisiaj, tu w tym miejscu, rozbił się statek kosmiczny nie zdziwiłbym się nic a nic. Dziś mnie już nic nie zdziwi! Ada się roześmiała. - Taksówka? - zapytał od razu. - Nie, no co ty! Spacer! - A ja myślałem, że już późno, że już prawie północ - próbował naśladować jej głos. - Rzym jest zbyt piękny by jeździć taksówką! - ...