-
Przeklęta urzędniczka
Data: 30.10.2022, Kategorie: zaklęcia, kontrola, seks, więcej seksu, Autor: Sztywny
... swoim kręgu. Możemy nie prowadzić wojen, ale walczyć potrafimy. I lubimy górować nad pozostałymi. Wygrana ze mną, choćby przez uwiedzenie mojego faceta, na pewno zapewniłaby jej wzrost szacunku. - Czyli co teraz? Zdejmiesz ze mnie urok? - Mogłabym spróbować, ale nawet przy jej słabszych umiejętnościach, mogłabym nie osiągnąć pełnego sukcesu. Uprzedzając twoje następne pytanie, odpowiadam, że urok wiedźmy może najlepiej zdjąć ona sama. - Chcesz mi powiedzieć, że muszę spełnić jej żądania. - W życiu! Masz udać, że je spełniasz. - Nie rozumiem. - Przygotuję dla ciebie pewien amulet. Jeżeli postąpisz tak, jak ci każę, wiedźma zrobi wszystko, co jej rozkażesz. Esmeralda uśmiechnęła się drapieżnie, przez co Mariusz poczuł się po raz pierwszy w życiu nieswojo w obecności własnej żony. Na drugi dzień zadzwonił do Elizy. Musiał przełknąć upodlenie, kiedy wyśmiewała go za opieszałość i pastwiła się nad jego świeżą słabością. Miał ją odwiedzić tego samego dnia i przygotować się na niestworzone rzeczy, z których większość mu się na pewno nie spodoba, przynajmniej według słów Elizy. Miał ochotę udusić ją przez telefon za swoją pewność siebie. W kieszeni miał zwykłe gołębie pióro. Tak przynajmniej wyglądało, ale nie mogło nim być, skoro Esmeralda kazała mu o nie dbać za wszelką cenę. Na pytanie, co takiego jest specjalnego w tym piórze, odpowiedziała krótko: „zobaczysz”, uśmiechając się przy tym diabolicznie. Mariusz nie miał siły głowić się nad wszystkimi ...
... tajemnicami, które zostały przed nim ujawnione w tak krótkim czasie. Zadrżał na myśl, ilu rzeczy jeszcze nie wiedział. Wszystko stało się dla niego obce. Zadawał sobie pytania, czy jego uczucie do żony jest szczere, czy faktycznie sam zbudował firmę. Nawet jego sprawne i przystojne ciało wydało mu się podróbką, opakowaną w jakieś uroki. Czy było w ogóle coś jego własnego? Z pracy wyszedł wcześniej i udał się do domu Elizy. Spodziewał się drewnianej chałupy, obsadzonej przez kruki, schowanej pomiędzy poskręcanymi i uschniętymi konarami drzew. Na miejscu trafił na zwykły dom, z lat siedemdziesiątych albo osiemdziesiątych. Był zadbany, odmalowany i kompletnie niczym się nie wyróżniał spośród innych w okolicy. Na podjeździe stał stary ford Focus, z boku brudna kosiarka i para gumowych rękawic. Tylko zapach nie pasował, wyczuwał bogatą mieszankę ziół w powietrzu. Zadzwonił do drzwi. Gdy zobaczył ją w progu, instynktownie się odsunął. Ubrała się swobodnie, w długą, szarą spódnicę i okropny włochaty sweter. Wciąż nosiła okulary. - Och, wreszcie dotarłeś, długo kazałeś na siebie czekać, cukiereczku. Gdy się zaśmiała, poczuł gęsią skórkę na ciele. Bez słowa wszedł do środka, gdy zrobiła mu miejsce. - Długo myślałam o tym, co z tobą zrobię i wiesz co? Nic mi nie przyszło do głowy. Albo inaczej – przyszło tyle, że nie wiem, od czego zacząć. Ale mamy dużo czasu, a ja znam sposoby, żebyś się szybko nie zmęczył. Ha! Milczał, gdy prowadziła go na piętro. W całym domu śmierdziało ...