1. Samotna Królewna (I)


    Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość

    – Nie jestem
    
    – powiedziała brunetka i z załamaniem wsparła swoje łokcie na kolanach, a dłońmi złapała się za głowę. Już wcześniej każdy z jej włosów był skierowany w inną stronę, ale teraz rozczochrała się jeszcze bardziej.
    
    – Nie, nie jesteś
    
    – przytaknął mężczyzna, przekraczający bosą stopą próg czerwonego pokoju. Jego krok był wolny, choć chwiejny.
    
    W lewej dłoni dzierżył kieliszek, do połowy napełniony czerwonym winem. W drugiej natomiast miał butelkę, dopiero co odkorkowaną, tym razem wino także było czerwone, choć żadne z nich nie było pewne czy jest tej samej marki co poprzednie.
    
    Facet podszedł bliżej. Wyszedł zza zakrętu, składającego się z wąskiego fragmentu pokoju, zagraconego kolorowymi pudełkami po lewej stronie i materiałową szafą po prawej. Spojrzał na młodą kobietę i powtórzył:
    
    – Nie, nie jesteś
    
    .
    
    – Jak możesz tak mówić? Ranisz moje uczucia – poskarżyła się udawanym płaczliwym tonem. Zrobiła minkę jakby ją coś bardzo mocno zabolało albo zasmuciło i oparła plecami o oparcie kanapy. Zjechała nieco niżej, rozwierając przy tym uda w sposób bardzo nieprzyzwoity.
    
    – To posiadasz takie mankamenty charakteru?
    
    – Co? – Zmrużyła oczy i zmarszczyła nos. Być może gdyby miała trzeźwy umysł, to okazałoby się, że doskonale wie co to są te
    
    , ale w chwili obecnej, nie miała głowy do tak trudnych słów. Właściwie czuła się jakby w ogóle nie miała głowy albo miała ją tak pustą, że wiatr mógłby wlecieć przez jedno jej ucho, pohulać sobie troszeczkę i ...
    ... wylecieć drugim.
    
    – Nico – syknął przez zaciśnięte zęby i dolał wina, najpierw do kieliszka stojącego na niewielkim stoliczku dziecięcym, a potem dopiero do swojego, tego trzymanego ciągle w dłoni. – Pytałem czy w ogóle masz coś takiego jak uczucia? – wyjaśnił, znając ją już na tyle, by wiedzieć, że nie odpuści i będzie drążyła, drążyła i drążyła, aż wydrąży mu dziurę w brzuchu, i to taką, wielkości, co najmniej, kuli armatniej.
    
    – Gdzieś, tam na dole, na dnie pizdy, być może.
    
    – Czemu zawsze musisz być taka wulgarna? – Odłożył butelkę na środek stolika i oparł się ramieniem o ścianę. Upił dwa łyki ze swojego kieliszka i odstawił go obok butelki.
    
    – Chyba nie lubię wina – stwierdziła, wyciągając rękę przed siebie.
    
    Mężczyzna ułatwił jej zadanie i podał trunek wprost do kobiecej dłoni, której paznokcie miejscami były obdrapane, a skórki nierówne.
    
    – Skoro nie lubisz, to po co pijesz? – zapytał cicho, niemal szeptem.
    
    – Po piątym kieliszku straciłam rachubę, a po kolejnych dwóch nie czuję już smaku.
    
    – Można i tak. – Wzruszył ramionami.
    
    – Można, kurwa, można. – Przechyliła naczynie i wypiła do dna. – Chujowo tak pić bez większego powodu. Tak, kurwa, za nic. – Rzuciła okiem na swojego towarzysza i gestem dała mu do zrozumienia, by jej polał.
    
    Mężczyzna tylko przytaknął ruchem głowy. Ledwo nachylił się po butelkę, a oberwał poduszką.
    
    – Co ty robisz? – zapytał lekko rozgniewany, choć może był tylko zaskoczony.
    
    – Powód podaj!
    
    – A skąd ja mogę wiedzieć za ...
«1234...35»