1. Samotna Królewna (I)


    Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość

    ... sobą ławkę, na dodatek jedną z pierwszych, tę znajdującą się przed samym biurkiem.
    
    – Nie wiem... – szepnęłam, czując ból gardła tak silny, że odbierał mi przyjemność z mówienia.
    
    Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Zabrałam kilka książek z witryny, za której szkłem znajdowały się różnego rodzaju kieliszki, z czego każdy był inny. Były tam też alkohole. Nic wielkiego, bo jakieś tanie, ruskie szampany i wódka
    
    . Chwyciłam za wódkę o smaku wiśniowym i wcisnęłam ją do walizki stojącej na ziemi. To samo uczyniłam z książkami.
    
    – Teraz to wszystko? – dopytywał brunet, mający ładny, śniady odcień karnacji. Być może gdyby był pulchniejszy na twarzy i szerszy w ramionach, to stałby się bożyszczem wśród tych wszystkich nastoletnich idiotek. Niestety on był chudy jak szkapa, a w dodatku bardzo nieśmiały.
    
    Ponownie rozejrzałam się po pomieszczeniu. Mój wzrok tym razem padł na niewielką walizkę. Taką metalową, jakby kosmetyczną. Trzymałam w niej maszynkę do robienia tatuaży.
    
    – Z tym już sobie poradzę sama – odpowiedziałam kumplowi i wskazałam na rzecz, o którą mi chodzi.
    
    – Dobra, czyli ja biorę to, to i to. – Palcem wskazał na dwie duże walizy i torbę sportową. – I jeszcze to – dodał, zakładając różowy plecak na jedno ramie.
    
    Nigdy nie lubiłam różowego koloru, ale jak to mówią
    
    . Więc nie zaglądałam.
    
    Gracjan wyszedł, pozostawiając otwarte drzwi, a ja ostatni raz usiadłam na złożonej, zniszczonej kanapie, przykrytej popielatym kocem ze wzorem rzymskiego, płonącego ...
    ... koloseum. Dziwne, ale moje serce nie płonęło. Nie czułam jakby się rozrywało na pół, nawet w momencie kiedy ściągałam złotą obrączkę z serdecznego palca i wsuwałam ją do kieszeni kurtki. Być może ja już nie miałam serca...
    
    Wstałam i chwyciłam za misia – czerwonego, małego
    
    . Prezent od matki, który ofiarowała mi w dniu kiedy znalazła w mojej kosmetyczce pozytywny test ciążowy. Miałam siedemnaście lat. Powinna się wkurzać, prawda? No, ale nie wkurzała. To mnie nachodziły wątpliwości, myśli o aborcji, rodzinach zastępczych, a ona się po prostu cieszyła. Chciała mieć wnuka, ale z ręką na sercu przysięgała, że jeśli to będzie dziewczynka, to będzie ją równie mocno kochać. Całą trójką – razem z Oskarem – wybieraliśmy imiona. Wypisaliśmy sześć naszym zdaniem najładniejszych, a potem ja rzucałam dwa razy kostką. Wypadło trzy i cztery. Sergiusz albo Amanda. Śmiałam się z nich, bo padło akurat na moje typy, a oni, wielce zbulwersowani, uznali, że oszukuję. Decyzja jednak była nieodwołalna i już tydzień później śmigałam ubrana w koszulkę ciążową z różowym odciskiem małej dłoni i niebieskim niemowlęcej stopy, napis na ubraniu głosił:
    
    . Te wydarzenia były tak dokładnie wymalowane w moich wspomnieniach, jakby miały miejsce dzień lub dwa dni temu. Minęły jednak miesiące. Poczułam, że się rozklejam i że ktoś kładzie swoje dłonie na moich ramionach. Delikatnie masuje i szepce:
    
    – Nie myśl o tym.
    
    Łatwo mu było powiedzieć
    
    . Wszystkim kurwa było łatwo, ale to ja miałam wyrzuty ...
«1...345...35»