-
MiniaTurka, czyli tam, gdzie rozkwitają jaśminy
Data: 16.11.2022, Kategorie: delikatnie, masaż, nieśmiałość, wakacje, soft, Autor: Agnessa Novvak
... Tak, jestem wykończona. I równocześnie nienasycona. Co prawda ryzykuję przynajmniej rozległym zawałem, ale co mi tam. YOLO SWAG, jak mówi młodzież. Albo nie mówi? I tak już więcej do niej nie należę. A skoro jestem całkowicie naga, i leżę przed nią w niemalże bezwstydnym rozwarciu, to może i ona mogłaby… Ale nie. Opiera się wyraźnie, spuszczając wstydliwie wzrok. Chyba jednak żądam od niej zbyt wiele. Przynajmniej na tę chwilę. Co nie zmienia faktu, że mam na nią ogromną ochotę. Na nią jako na osobę, jako na młodą dziewczynę, jako na Yasemin. Chciałabym, żeby rozebrała się przede mną, ujawniając wszystkie swoje wdzięki. Żeby mnie dotykała. I żebym ja odwdzięczyła się dotykiem. Chciałabym poznać tajemnice jej ciała. Chciałabym się z nią kochać. Przepraszam ją za moje zbyt odważne słowa, ale jednocześnie biorę ostrożnie za rękę i przyciskam ją do swoich piersi. Niech znowu miętosi je mocno, pocierając dłonią moje twarde, ociekające olejkiem sutki. Drugą wpychając w moje rozpalone, mokre, zniecierpliwione wnętrze. Tym razem znacznie energiczniej, wsuwając we mnie aż trzy palce, a kciukiem silnie pocierając łechtaczkę. Powrót do pełnej formy zajmie mi chwilę, ale przecież nigdzie mi się nie spieszy. Tym uważniej obserwuję sprawczynię mojego obecnego szczęścia. Uważnie, ale i dyskretnie, spod półprzymkniętych oczu. Yasemin chyba myśli, że zamknęłam je całkowicie, bo bez przerwy wpatruje się w mój biust. Rozumiem, że jest całkiem spory. I że moja apetyczna uroda posłanki z ...
... Lechistanu jest dla niej tak samo egzotyczna, jak jej bliskowschodnia dla mnie. Ale to może być też coś więcej. A przynajmniej taką mam nadzieję. Zgadza się, wcale się tego nie wstydzę. Jest mi wręcz jeszcze przyjemniej, że inna kobieta tak na mnie patrzy. Zwłaszcza taka, jak ona. Zwłaszcza w chwili, w której pieści mnie tak namiętnie, że jestem o krok od kolejnego orgazmu. Napina mięśnie szczupłych ramion i zgina plecy, pochylając się nade mną. Zdecydowanie zbyt blisko, żeby miało chodzić tylko o poprawienie pozycji. Tak, teraz już jestem pewna. Ona po prostu mnie ogląda, przesuwając wzrok po całym moim ciele. Przymykam oczy jeszcze mocniej, żeby się nie zdradzić. Mam teraz mocno zawężone pole widzenia. Na szczęście ograniczone nie do sufitu, czy innej podłogi, ale raczej do jej biustu. Niewielkiego, dziewczęcego biustu, nieznacznie tylko wybrzuszającego cieniutką koszulkę. Na który spłynął właśnie gruby, lśniący czernią warkocz. Gdybym tylko go odsunęła, to… Eksploduję nagle. Krócej niż poprzednio, ale intensywniej. I jeszcze donośniej. Siedzę półprzytomna, opierając się plecami o drzwi szafki w pustej przebieralni. Pozostały mi jeszcze trzy dni do wyjazdu. Trzy wolne wieczory. I po dzisiejszych doznaniach znalazłam chyba zdecydowanie przyjemniejszy sposób ich spędzenia, niż nudne przesiadywanie w barze, albo snucie się po mieście w nadziei „zobaczenia czegoś jeszcze”. O równie fałszywych, co bezproduktywnych próbach integrowania się z pozostałymi uczestnikami mojej ...