-
Ambona
Data: 29.11.2022, Autor: andrewboock
... opuszczonej konstrukcji. Kamil ponownie zazgrzytał zębami, gdyż kolejne miejsce, na które uwielbiał patrzeć wieczorami podupadło przez młode szczeniaki. Często odwiedzał ruinę, która chwiała się na rdzewiejącej konstrukcji. Oglądał spękane deski pomazane przez zidiociałych nastolatków z okolicy, którzy umieszczali liczne penisy oraz cycki, a czasem znalazł się artysta, który uchwycił krągłość kobiecego ciała. Niekiedy spróchniały zapach mieszał się z mdłą wonią spermy. Znienawidził bachory, które przychodziły tylko prażyć się na jego trawie i w jego ambonie, gdzie spędzał ciepłe wieczory w promieniach zachodzącego słońca. Nie mógł znieść mdłego zapachu nasienia pozostawionego przez bękarty, które używały sobie przeglądając sprośne gazetki, a co lepsi, sprowadzali dziewczyny. Nagle dostrzegł uniesioną dłoń dziewczyny, która machała do niego. Jej towarzysz szybko chwycił ją za przegub i zasłonił szerokimi barkami. Kamil zazgrzytał zębami zarzucając sobie ciężki młot na ramię. Wpatrywał się w plecy młodej pary, która odchodziła w stronę myśliwskiej ambony, a wzbierająca w nim wściekłość i nienawiść przelała czarę. Chwycił zwój drutu kolczastego i podążył w przeciwnym kierunku niż młoda para, gęstym drzewom rosnącym za domem. ** Michał ściskał ciepłą dłoń dziewczyny, która szła z zamkniętymi oczami i uniesioną głową. Wciągnęła ze świstem, świeże letnie powietrze pachnące trawą oraz złocistym zbożem. Uniosła lekko zadarty nos wyżej, a na twarzy zagościł delikatny ...
... uśmiech. Chłopak podziwiał jej aksamitną opaloną skórę, która była lekko brązowa. - Uwielbiam zapach pól - powiedziała łagodnie otwierając oczy. Para zatrzymała się na chwilę przed łąką porośniętą trawą sięgającą do kolan. Chłopak oblizał nerwowo wargi przyglądają się przewróconemu słupkowi. Chciał się obejrzeć, ale dłoń dziewczyny spoczęła na jego policzku i poczuł na ustach jej gorące wargi. - Chodź - powiedziała ciągnąc go w stronę zarośniętej ścieżki wśród pola zieleni. - Ewa, nie powinniśmy - odparł protestując, ale dziewczyna przechodziła już przez przewrócony słupek na drugą stronę nie puszczając jego ręki. - Cykasz się? - rzuciła zawadiacko idąc wśród wysokiej trawy. Zielone źdźbła muskały jej zgrabne łydki. - Polana należy do faceta, który ma lekko przekręcone pod kopułą... - Oj przestań! Tylko szybki skrót - powiedziała znajdując się po drugiej stronie drogi. - A w lesie może będziesz miał trochę więcej odwagi - dodała z zawadiackim uśmiechem zatrzymując się ponownie na drodze. Odwróciła się w stronę chłopaka i pocałowała namiętnie. Oderwała się od niego spoglądając za jego ramię. Uniosła rękę i pomachała. Michał nerwowo odwrócił się chwytając ją za przegub. Objął ją ramieniem, a na jego twarzy pojawiło się zmieszanie. - Nie powinniśmy przechodzić przez polanę, gdy ten psychol patrzy! A jeszcze do niego pomachałaś - syknął ściszonym głosem przyspieszając kroku. - Boisz się? - zapytała zawadiacko. - A co tam jest? - wskazała brodą w stronę ...