1. Przeszłość nigdy nie znika (II)


    Data: 08.12.2022, Kategorie: Klasycznie, kryminał, praca, tęsknota, Autor: SilverBeauty

    Martyna przekroczyła próg mojego mieszkania, rozejrzała się dookoła z uznaniem, siadła na kanapie w salonie, spojrzała na mnie i w końcu się odezwała:
    
    - Nie wierzę w twoje dobre intencje.
    
    - Słucham?
    
    - Nie wierzę, że wróciłaś bezinteresownie, że się stęskniłaś. Znam się na ludziach za dobrze, a do tego z wielu opowieści Wojtka o tobie wiem, że jesteś świetną aktorką. Ale w oczach widać kłamstwo zawsze, jeśli potrafi się patrzeć. Nie wiem czego od niego chcesz, i dlaczego jesteś tak okrutna, ale proszę cię – nie krzywdź go bardziej niż zrobiłaś to do tej pory. Odpuść sobie.
    
    - Nie wiem o co ci chodzi... Stęskniłam się za nim, i szczerze go kocham – cóż innego mogłam odpowiedzieć? No i w sumie nawet nie skłamałam.
    
    - Nie przekonasz mnie. Ale powiem ci tyle – nie wiem do czego dążysz, ale dobrze ci idzie. Zostawił mnie. Dla ciebie. Tylko dlatego, że cię zobaczył. Jeśli się mylę co do ciebie, to życzę wam szczęścia, ale moim zdaniem jesteś zimną, przebiegłą suką, która we wszystkim ma jakiś cel. Tyle chciałam powiedzieć. – Po tych słowach wyszła trzaskając drzwiami. A ja stałam zaskoczona na środku salonu. Tego się nie spodziewałam, a wyglądała na taką miłą dziewczynę! Trudno. Dzięki jej wywodowi dowiedziałam się, że jednak się myliłam i dobrze mi idzie realizacja planu, przy dobrych wiatrach jutro będzie po wszystkim. Uśmiechnęłam się do siebie na tą myśl, chociaż jednocześnie zrobiło mi się trochę smutno. Tak czy inaczej, jeśli zaraz ma tu być Wojtek, muszę się ...
    ... doprowadzić do porządku – pomyślałam. Wypiłam szybko szklankę wody mineralnej, rozczesałam włosy, założyłam na siebie moją ulubioną, czarną, koronkową bieliznę i krótką bawełnianą sukienkę na ramiączkach. Zmyłam też resztki makijażu, ale nowego nie zrobiłam. W ten sposób wyglądałam świeżo i dziewczęco, a jednocześnie jakbym nie spodziewała się gości. Nie mając na razie nic więcej do roboty usiadłam na fotelu i zaczęłam czytać książkę. Nie minęło jednak 5 minut jak usłyszałam dzwonek do drzwi. Przeczesałam jeszcze raz szybko palcami włosy i poszłam otworzyć. Tym razem żadnego zaskoczenia – na progu stał Wojtek.
    
    - Co ty tu robisz? – zawołałam z uśmiechem. Fakt faktem, nieszczere zdziwienie, ale nie chciałam mu mówić o rozmowie z Martyną.
    
    - Zmieniłem zdanie, chcę spędzić z tobą trochę czasu. Zareagowałem dzisiaj na twój widok tak a nie inaczej bo byłem w szoku, w ciężkim szoku. Przepraszam, jeśli cię uraziłem. Ale później sporo o tym myślałem, i zdałem sobie sprawę, że nie mogę cię odrzucać, ciebie – mojej jedynej szansy na prawdziwe szczęście.
    
    - Co twoja narzeczona na to?
    
    - Już nie jest moją narzeczoną. Wytłumaczyłem jej, że moje uczucia do ciebie są o wiele silniejsze niż do niej. Zrozumiała, życzy nam szczęścia.
    
    - Naprawdę? To wspaniale! – zareagowałam szerokim uśmiechem. – Co tam masz w tych pudłach? – tym razem zaciekawienie nie było udawane.
    
    - Masę wspólnych zdjęć, prezenty od ciebie, czekoladę i wino. Pomyślałem, że powspominamy no i wyjaśnisz mi to ...
«1234»