1. Chcę więcej, kochanie (V)


    Data: 28.12.2022, Kategorie: sauna, bez seksu, żona, tajemnica, podniecenie, Autor: Pablito

    Zanim Klaudia zeszła do strefy SPA, postanowiła przez kilka minut przygotowań powspominać ostatnie pół godziny. Spacer z Maksymilianem ograniczył się do wędrówki głównymi alejkami po najbliższym otoczeniu hotelu. Prezentacja głównie obejmowała przyległe budynki, oraz tereny rekreacyjne, ulokowane z tylu posiadłości: korty tenisowe, boisko do koszykówki. Nawet falujące pagórkami w oddali zieleniące się pole golfowe. W powietrzu wyraźnie dało się odczuć zapach wiosny, a ćwierkające ptaki zapowiadały początek godów.
    
    – Tam – wskazał jej południową połać lasu – mamy doskonałe szlaki do spacerów.
    
    – To trochę daleki wypad – stwierdziła, wytężając wzrok ku odległej ścianie drzew – gości nie męczy taka długa wędrówka? No, chyba, że gościcie tu olimpijczyków?
    
    – To nie do końca tak – odpowiedział – to szlaki wędrówek konnych. Lubisz konie?
    
    – Uwielbiam – odparła z entuzjazmem.
    
    Ponieważ Maks nie rzucał już żadnych aluzji i prowokacji, jakby zajmowały go całkowicie przyziemne sprawy, postanowiła trochę go sprowokować.
    
    – Marzę o tym, by dosiąść jakiegoś ogiera i pogalopować na całego – uważnie obserwowała jego twarz. I faktycznie, oczy zabłysły, ale nie zdradził nic więcej, ukrywając swoją myśl. Twarz miał, jak z kamienia. Jakby strefa aluzji, pikantnych niedopowiedzeń i dwuznacznych komentarzy zeszła na jakiś inny, daleki plan.
    
    Trochę się zawiodła. Bardziej niż na wędrówce zależało jej na gierkach słownych i interesującym towarzystwie. W delikatnym flircie nie ma ...
    ... niczego złego. Chciała poćwiczyć intelektualną szermierkę. Zmierzyć się w radosnym pojedynku słówek i dopowiedzeń. Przycinków i dwuznaczności. Ale niestety. Nie miała pojęcia co, ale stało się coś, co sprawiło, że Maks nie przejawiał obecnie tendencji do prowadzenia rozmowy w podobnym stylu, jak podczas ich pierwszego spotkania. Jakby czekając na nią, coś się nagle zmieniło. Ale ponieważ nie mogła wiedzieć, czy faktycznie tak się stało, a zapytać wprost nie wypadało, postanowiła nie drążyć.
    
    Wędrówka zakończyła się po około dwudziestu minutach. Bardzo formalna, uprzejma, szarmancka przechadzka. Bez ani jednej aluzji, świdrującego spojrzenia lub wymownego uśmiechu. Nie zauważyła nawet ukradkowych spojrzeń na swój tyłek. A miała obcisłe, świetnie podkreślające jej figurę legginsy, które powinny zagotować krew w każdym zdrowym facecie.
    
    Nic.
    
    Albo się tak pilnował, co zasługiwało na podziw, albo przestał się nią interesować. Może dowiedział się od Agaty, że ten, z którym przyjechała jest jej mężem? Dżentelmen nie uwodzi cudzych żon.
    
    Nawet, gdy te chcą być uwodzone.
    
    Koniec rozmyślań prowadzonych w pustym apartamencie musiał wyłonić jakiś wniosek. Werdykt. Z których zrodzi się zalążek planu na przyszłość. Ale jedyne podsumowanie, jakie przychodziło jej do głowy można było zamknąć w jednym słowie.
    
    – Kurwa! – zaklęła.
    
    W tym momencie przyszła wiadomość.
    
    Spojrzała na ekran. Od Rafała.
    
    – Cóż to mój grzeczny mężuś może chcieć od swojej niegrzecznej żonki? – ...
«1234...10»