-
Zaskakujące Lądowanie rozdział 1
Data: 31.12.2022, Autor: AHopeS
... podłodze. Zamykam oczy, zaciskam zęby i zaczynam cicho przeklinać. Jakieś dłonie dotykają moich ramion. – Wszystko u ciebie ok? – pyta mnie czyjś głos. Po prostu idealnie, jeszcze do tego wszystkiego miałam widza! – Mhmm – burczę, zaczynając się powoli podnosić. Pośladki po takim ogromnym awaryjnym lądowaniu piekielnie pulsują z bólu. – Poczekaj, pomogę ci wstać – mówi nieznajomy, biorąc mnie pod pachy. Dopiero stojąc na nogach otwieram gały, by ujrzeć wysokiego młodego mężczyznę z ciemnymi włosami postawionymi na żel, dużymi niebieskimi oczami, prostym nosem i ustami takimi, że każda kobieta chciałaby wtopić w nie swoje zęby. – Dzięki – mówię ze wstydem do gościa, a dłonią pocieram moje cztery litery, by złagodzić ból. Jaka siara! Na jego twarzy pojawia się delikatny uśmiech. – Nie ma za co. Chodź usiądź, jesteś strasznie blada – oznajmia i wskazuje na krzesło. – Przyniosę ci wodę. – Podsuwa mi siedzenie. W momencie, kiedy pupa styka się z drzewem muszę wciągnąć głośno powietrze. AUĆ, JAK BOLI. Młody chłopak oddala się, a ja biorę w wizir, gdzie w ogóle wylądowałam. Brązowo-czerwone ściany bez dekoracji, około trzydziestu stolików o różnej wielkości. Na wprost duży bar w kształcie prostokąta. Za nim sięgające po sufit półki, wypełnione różnymi butelkami z alkoholem w wielu kolorach oraz różniącymi się wielkością i kształtem szklankami. Jestem w barze. Dlaczego nigdy wcześniej go nie zauważyłam? Czemu tu tak pusto? Wzruszam ...
... ramionami. Ale przyjemnie tu. Myślę sobie. – Proszę bardzo. – Ziomek stawia na stół szklankę z wodą i zajmuje miejsce na krześle obok mnie. – Dzięki. Widzę, że miałam awaryjne lądowanie w barze – stwierdzam. Na twarzy mężczyzny pojawia się uśmiech. – Yep. – Wyciąga do mnie rękę – Samuel. – Mia, miło mi. – Podaję dłoń na przywitanie. – Ale to było oberwanie chmury. Poczekaj, przyniosę ci ręcznik. – Wstaje i idzie w stronę drzwi znajdujących się po lewej stronie baru. Kiedy wraca, zawieszam na nim oko, zaczynając mu się przyglądać. Wygląda na wysportowanego, porusza się swobodnie i jest całkiem przystojny. Ile może mieć lat? Dwadzieścia? – Tu, trzymaj. – Podaje mi ręcznik. Czuję na sobie jego wzrok, a moje złe przeczucie cichnie. Wycieram szybko włosy, twarz oraz przemoczone ubranie. – Nie byłam przygotowana na taki prysznic z góry. Chciałam się schować pod daszkiem, ale kiedy się oparłam... – milknę. Dlaczego mu to mówię? Peng, burak na twarzy został wystrzelony. – Tak, widziałem. Byłaś bardzo zamyślona i nie zauważyłaś drzwi. – Wzrusza ramionami. – Jeszcze raz dziękuję. – Odkładam ręcznik na bok, biorę szklankę z wodą, wypijam jednym duszkiem. Ależ wielbłąd był spragniony! – Eee tam. Nie ma za co. Przynajmniej odzyskałaś trochę koloru – oznajmia Samuel. – Uwierz mi, po takim bliskim spotkaniu z podłogą też byś zbladł. – Daję mu kontrę. – Nie zaprzeczam. – Kiwa potwierdzająco głową. Zapada cisza. Nie wiedząc, co powiedzieć zmieniam ...