1. Kuzynka, moje panny i złote łany…


    Data: 03.01.2023, Kategorie: wspomnienia, wakacje, wieś, Autor: Indragor

    ... się spór czy jest ciemną blondynką, czy może już szatynką. Gdy była młodsza, ubóstwiała się przytulać, być przytulaną i głaskaną po włosach, taka „przylepa”, aż zadowolona potrafiła mruczeć w takich sytuacjach jak prawdziwy kot. No, prawie. Krótko mówiąc, gdy ona była w pobliżu, kot nie był już potrzebny.
    
    Z racji, że mieszkaliśmy w tym samym mieście, widywałem ją dość często. Na szczęście, bo gdy przerwa była dłuższa, to pierwsze co robiła, to musiała obgadać wszystkie wydarzenia, począwszy od domu, poprzez szkołę, koleżanki, kolegów, a skończywszy na lotach w kosmos. W tym czasie nie byłem w stanie wtrącić nawet słowa, najwyżej monosylabę. Jeśli już jednak udało się przetrwać ten pierwszy zmasowany atak jej aparatu gębowego, to później było już dobrze. Nie odzywała się nadmiernie. Naprawdę, potrafiła wyrzucać z siebie słowa z taką prędkością, że mogłaby zawstydzić niejednego konstruktora broni maszynowej na czele z Kałasznikowem.
    
    Przyznam się, że lubiłem tą szczuplutką, można powiedzieć chudziutką kuzynkę. Być może dlatego, że wbrew pozorom i mimo niewątpliwej urody, nie miała pusto w głowie, a przynajmniej nie za bardzo, w przeciwieństwie do swoich braci, moich kuzynów, do których nie pałałem nadmierną braterską miłością. Czasami wręcz można było odnieść wątpliwości, czy to aby na pewno jej rodzeni bracia. Może będę trochę niesprawiedliwy i złośliwy, ale wydaje mi się, że w tej rodzinie cała uroda i inteligencja dzieci skupiła się w kuzynce.
    
    Ostatecznie w ...
    ... sprawie wyjazdu wujostwo zdecydowało, że pojadą sami, aby bracia nie poczuli się pokrzywdzeni, że do Grecji pojechała tylko ich siostra. A na ten tydzień, kiedy ich nie będzie, podrzucą nam to czternastoletnie kukułcze jajo. Co prawda czternastolatka pod niewielkim nadzorem moich rodziców czy starszych sióstr dałaby sobie radę przez ten tydzień, ale wujostwo nie chciało jej samej zostawić z obawy, aby taka roztrzepana dziewczyna nie puściła z dymem chałupy w międzyczasie albo nie wyszła z domu, zapominając w pośpiechu zamknąć drzwi na klucz. Mój ojciec jednak wpadł na inny pomysł:
    
    – Olek, miałeś jechać do dziadków pod koniec lipca, ale może byś pojechał wcześniej, razem z Andżeliką, nawet na dwa tygodnie. Chyba nie robi ci to różnicy? Miałbyś ją na oku, bo to taka roztargniona, niezorganizowana dziewczyna, że mogłaby łatwo popaść w jakieś tarapaty. A ona słucha się ciebie, to byś przypilnował, aby nie narobiła sobie kłopotów. No co? Dobry pomysł, prawda?
    
    Szczerze mówiąc, w pierwszej chwili nie byłem zachwycony. Przynajmniej przez te dwa tygodnie chciałem poprzebywać z dala od dziewczyn. To jest potrzebne każdemu facetowi dla zachowania zdrowia psychicznego. Nie dziwcie się, wiem, co mówię. Gdybyście mieli na co dzień tyle bab w domu co ja, łatwiej byłoby wam zrozumieć. A co do niezorganizowania, to rzeczywiście przytrafiały się jej co jakiś czas dziwne przypadki. Aż uśmiechnąłem się do siebie na myśl o tym ostatnim w mojej obecności.
    
    Była plucha, wiosenne roztopy, błoto ...
«1...345...42»