1. Pod stołem


    Data: 13.01.2023, Kategorie: sms-y, spotkanie, niespodzianka, Autor: Krystyna

    Zaczęło się niewinnie, chociaż taki początek znajomości jest chyba rzadko spotykany. A może, to tylko mi tak się wydaje?
    
    Było już po ósmej, leżałam jeszcze w łóżku. Wiem, niektórzy dawno już wstali, ale ja miałam akurat wolne. Korzystałam więc z okazji, aby się powylegiwać. Nagle rozległ się sygnał telefonu. Dostałam sms.
    
    - Komu chce się tak wcześnie do mnie pisać? - zastanowiłam się i niechętnie sięgnęłam po telefon.
    
    Ujrzałam nieznany numer. Zwykle nie odbieram rozmów z takiego połączenia, ale co mi szkodzi przeczytać sms? - doszłam do wniosku i otworzyłam wiadomość.
    
    - Za jakieś dwie godziny będę u Ciebie. Możesz pomału nastawiać wodę na kawę.
    
    Miła wiadomość, tylko od kogo? Pod wiadomością nie było podpisu.
    
    Na wszelki wypadek przejrzałam książkę telefoniczną w poszukiwaniu interesującego mnie numeru. Nie znalazłam go jednak. Czyli od kogoś nieznajomego, który przez nieuwagę wpisał złe cyfry. Już miałam odpisać, że pomyłka, ale coś mnie podkusiło...
    
    Prawie mnie obudził, prawie zerwał z łóżka, zasłużył na karę! - pomyślałam z pewną satysfakcją. I nie miało dla mnie znaczenia, że wszystko to tylko... prawie. Byłam w dobrym humorze i miałam wielką ochotę pożartować sobie trochę z nieszczęśnika. Dlaczego z góry założyłam, że to pisał mężczyzna, nie wiem.
    
    - Nie mam nic do tej kawy, więc kup coś po drodze. Ja w tym czasie wezmę szybki prysznic i trochę się ogarnę - odpisałam.
    
    Nie czekałam długo na odpowiedź.
    
    - Prysznic w pracy? Sporo się u Ciebie ...
    ... zmieniło.
    
    - Wolisz wypić tę kawę u mnie w pracy? Sądziłam, że w domu będzie przyjemniej.
    
    - Masz dzisiaj wolne?
    
    Chwilę się zastanawiałam, co odpisać. Może już najwyższa pora zdradzić, że tylko żartuję? Że nie jestem tym, za kogo mnie bierze. A może to sms do znajomego, może do kogoś z rodziny? Za dobrze się jednak bawiłam, aby to zakończyć.
    
    - Znikam na jakiś czas. Idę się opłukać. - Może w tym czasie jakiś temat wpadnie mi do głowy, aby podtrzymać rozmowę?
    
    Po godzinie dostałam kolejny sms.
    
    - Podaj mi ulicę, wpiszę w GPS, łatwiej trafię.
    
    Czyli nie zna adresu zamieszkania swojego rozmówcy - przemknęła mi myśl.
    
    - Ulica nazywa się: Pod sosnami, pierwszy dom po prawej - szybko podałam swój adres.
    
    Telefon chwilę milczał. Pewnie GPS kombinuje, gdzie znajduje się wpisana ulica - pomyślałam z satysfakcją i uśmiechnęłam się rozbawiona.
    
    - Nie mogę znaleźć. Czyżby jeszcze jej nie nanieśli? - odpisał zaskoczony.
    
    To był chyba właściwy moment, aby przyznać się do żartu i wyznać prawdę. Zrobiłam to. Napisałam, że przepraszam za żart, że widocznie źle wpisał numer, że to pomyłka. Niecierpliwie czekałam na odpowiedź. Roześmieje się, czy obrazi? Nie obraził. Przysłał mi buziaka z dopiskiem: Nic straconego. Zawsze możemy umówić się na kawę. Obiecuję przywieźć też coś do niej. Potem padło pytanie, gdzie właściwie mieszkam, w jakim mieście. Okazało się, że dużo jeździ po kraju. Czasem bywa też w moim mieście, więc jeżeli zaproszenie będzie nadal aktualne, to chętnie ...
«1234...»