-
Pod stołem
Data: 13.01.2023, Kategorie: sms-y, spotkanie, niespodzianka, Autor: Krystyna
... skorzysta. I tak zaczęła się nasza znajomość. Potem było wiele sms-ów, na wszelkie możliwe tematy. Z czasem zaczęliśmy rozmawiać o seksie. O tym, co lubimy, gdzie lubimy to robić, o najdziwniejszych miejscach, w których się kochaliśmy. Kiedyś napisał mi, że lubi dominować, być tym, który ,,rządzi", podporządkowuje sobie partnerkę. Bez namysłu odpisałam: Za to ja lubię ulegać. Od tamtego czasu nasze rozmowy najczęściej krążyły wokół ,,klimatu" Okazało się, że mamy do niego zbliżone podejście, że oboje jesteśmy ,,z tej samej szkoły". W jednej z kolejnych wiadomości zapytał, czy mam kogoś, czy mam Dominującego? Nie miałam, nie byłam z nikim. Kilka dni się nie odzywaliśmy. Był okres Świąt Bożego Narodzenia, każde z nas spędzało ten czas z rodziną. Nie chcieliśmy sobie w tym przeszkadzać. Na początku stycznia przyszła wiadomość. - Jeżeli nadal jesteś sama proponuję Ci relację. Mamy podobne podejście do klimatu. Myślę, że może nam się udać. Spróbujmy. Co Ty na to? Nie namyślałam się długo i odpisałam, że się zgadzam. Od tamtej pory sporo się zmieniło w naszych kontaktach. Był moim Dominującym, Panem, a ja jego uległą, posłuszną i oddaną. I chociaż wszystko odbywało się za pomocą sms-ów, to obrazy podsuwane nam przez wyobraźnię, zbliżyły nas bardzo do siebie. Pewnie to dziwne, ale nigdy nie rozmawialiśmy ze sobą, chociaż bardzo chciałam poznać w końcu jego głos. Pewnego razu mój telefon rozdzwonił się, spojrzałam na numer i zamarłam z przejęcia. Na ekranie wyświetliło ...
... się jego imię. Ręce mi drżały, kiedy odbierałam. - Witaj su. Mam dla ciebie wiadomość, ale chciałem przekazać ci ją osobiście. Dlatego dzwonię. Poza tym, chciałem wreszcie cię usłyszeć i poznać twój głos. - Witam.... panie... - głos mi się łamał, chyba bardziej wyszeptałam, niż wymówiłam słowa. - Cieszę się, że cię słyszę, że dzwonisz... Zdradzi mi pan tę wiadomość? - Za tydzień będę w twojej okolicy. Chyba już czas, żebyśmy się spotkali. Zaniemówiłam z wrażenia. Niby to było oczywiste, że kiedyś do tego dojdzie, że spotkamy się, zobaczymy, poczujemy... i w końcu zrealizujemy to, o czym rozmawialiśmy. Zawsze to było jednak... kiedyś... bez sprecyzowanej daty. Teraz data została określona, a spotkanie stawało się realne. Odczekał chwilę dając mi czas na oswojenie się z wiadomością. - Nie słyszę słów zachwytu. Czyżbyś się rozmyśliła? - zapytał chyba trochę zdziwiony przedłużającym się moim milczeniem. - Jaka jest twoja decyzja su? - Oczywiście, że się zgadzam... panie. Przecież chcemy tego od dawna... - głos mi się jeszcze łamał, ale z każdym słowem nabierałam pewności. - Bardzo się cieszę - dodałam i uśmiechnęłam, jakby mógł to zobaczyć. Ustaliliśmy dokładną datę i wybraliśmy dworzec autobusowy na miejsce spotkania. * Chyba jestem typową kobietą. Nie mogę się zdecydować, co nałożyć na siebie. Nie mam żadnego pomysłu. Ostatecznie decyduję się na turkusową, dzianinową sukienkę, która miło opnie ciało, a jednocześnie swobodnie będzie opadać. Dodatkowo ...