-
Znaleźliśmy miłość (I)
Data: 14.01.2023, Kategorie: miłość, wypadek, małżeństwo, zazdrość, Autor: Emily
Czasami popełniamy błędy. Niestety, o błędzie najczęściej zdajemy sobie sprawę, dopiero wtedy, kiedy jest już za późno na wycofanie się. Rozmawiałam przez telefon z mamą. Nie jestem jakąś debilką, nic z tych rzeczy, ale byłam tak pochłonięta rozmową z rodzicielką, że zwyczajnie nie zauważyłam samochodu, który pędził na mnie z prawej strony. Może gdybym była ostrożniejsza... Ocknęłam się w karetce. Otworzyłam powoli powieki, ale światło z sufitu oślepiło mnie, więc znowu je zamknęłam i jęknęłam cichutko. Wszystko mnie bolało, zupełnie nie wiedziałam co się stało, ale to chyba normalne. W pierwszej chwili przeżywa się szok, potem wspomnienia powoli wracają i nagle otworzyłam szeroko oczy. Zapomniałam o oślepiającym świetle. Pewnie moja mama umiera z niepokoju. - Wszystko w porządku ? – pochylił się nade mną młody mężczyzna i dotknął mojej ręki. Dopiero teraz zobaczyłam, że jestem podłączona do kroplówki. Zamknęłam oczy, ponieważ tak było mi łatwiej. - Co... co się stało? – w końcu udało mi się wydobyć z siebie głos. Sanitariusz dotknął mojej głowy, a ja syknęłam z bólu. - Bardzo panią przepraszam, chciałem tylko sprawdzić, czy opatrunek jest stabilny. Mocno stłukła pani głowę uderzając o szybę – wyjaśnił – to cud, że niczego pani nie złamała. Samochód, który w panią uderzył jechał z ogromną prędkością. Kierowcy tamtego samochodu nic się nie stało, jedzie inną karetką – poczułam jak wzbiera we mnie złość. - Mogę usiąść? – spytałam szeptem i spojrzałam na ...
... sanitariusza. Moje oczy przyzwyczaiły się do światła. Sanitariusz kiwnął głową i pomógł i przyjąć pozycję siedzącą. Od razu moja ręka powędrowała do głowy, a na twarzy pojawił się grymas bólu – a więc ktoś we mnie wjechał – mruknęłam. Ekstra, mój mąż mnie zabije. Nawet nie chciałam pytać w jakim stanie jest mój samochód. - Dobrze się pani czuje? – uśmiechnęłam się lekko i kiwnęłam głową. - Jest okej, chociaż głowa mi pęka. Na pewno nic mi nie jest? Gdzie jedziemy? - Odwozimy panią do domu – jęknęłam cicho. A więc szybciej niż myślałam czeka mnie konfrontacja z Rafałem. Rafał to mój mąż. Jest szefem firmy marketingowej, jednym z najbogatszych ludzi w kraju i jedynym facetem, który potrafi mnie doprowadzić do szaleństwa. Niestety, dzisiaj to chyba ja doprowadzę jego do białej gorączki. Rafał wiedział, że nie radzę sobie za kółkiem, dlatego nalegał, żebym jeździła z szoferem. Mój mąż jest cholernie nadopiekuńczy. Nie zrozumcie mnie źle, lubię kiedy się o mnie troszczy, jednak jak zawsze wiedziałam lepiej od niego. Nie zgodziłam się na szofera, bo to głupie. Przynajmniej jak dla mnie. Karetka stanęła, a ja spojrzałam na sanitariusza. Ten odłączył mnie od kroplówki i pomógł mi wstać. Zachwiałam się. - Strasznie przepraszam – mruknęłam i znowu zamknęłam oczy, ponieważ ból głowy był nie do zniesienia. Mężczyzna objął mnie mocno, a ja poczułam jego mięśnie. Gdyby Rafał nas teraz zobaczył, zabiłby tego faceta, a mnie chyba zamknął w piwnicy. Mój mąż jest wspaniałym facetem, zawsze ...