1. Schron


    Data: 19.01.2023, Kategorie: apokalipsa, poniżenie, sąsiadka, Autor: Man in black

    ... warta.
    
    Uzbrojony w zdobyczną pałkę znalazł ją na korytarzu, pobiegł do pokoju, w którym – miał nadzieję – powinna wciąż być. Większość wariatów wybiegła z budynku, ale nie miał pewności, czy wszyscy. Ruszył korytarzem, starając się biec jak najciszej. Drzwi do pokoju Karoliny znajdowały się zaledwie cztery metry przed nim, kiedy po przeciwnej stronie zobaczył czyjąś postać. Usłyszał powarkiwanie i błyskawicznie zrozumiał, że to kolejny odmieniec. Niestety obydwaj mieli tę samą odległość do drzwi. Najgorsze było to, że facet stojący naprzeciwko, był kurewsko duży. Nie znał nikogo takiego. Pewnie przyszedł z zewnątrz.
    
    Bartek spojrzał na swoją pałkę i mało nie narobił pod siebie. Miał walczyć z wielkoludem, tym czymś? To zakrawało na ponury żart. Niestety żarty się skończyły. Zdawał sobie z tego sprawę. Mężczyzna stojący naprzeciwko zwymiotował nagle krwistą breją, po czym rzucił się do biegu. Prosto na pielęgniarza. Chudego, pryszczatego dwudziestolatka. Chłopak krzyknął i nie mając wyboru, rzucił się na napastnika.
    
    Spotkali się w połowie drogi. Pielęgniarz zamachnął się pałką i wyrżnął tamtego w twarz. Nie zrobiło to większego wrażenia na atakującym, który przy kolejnej próbie, złapał Bartka za nadgarstek i wykręcił mu rękę, niemal wyrywając ją ze stawów. Chłopak wrzasnął. Nagle poczuł, że facet podnosi go jak marionetkę i ciska nim o ścianę. Uderzenie odebrało mu dech. Na chwilę pociemniało w oczach. Rozkaszlał się, ale zaraz wielkolud rzucił się na niego. ...
    ... Przycisnął swoim cielskiem do linoleum i kłapiąc zębiskami, próbował wygryźć ofierze krtań. W ostatniej chwili Bartkowi udało się włożyć mu do pyska pałkę. Gdzieś niedaleko trzasnęły drzwi, ledwo to usłyszał. Widok też zaczynał się rozmywać. Wtedy usłyszał krzyk.
    
    Nie od razu zorientował się w sytuacji. Ktoś z przeraźliwym wrzaskiem skoczył na dryblasa. Zaczęli się szarpać i tylko dlatego, pielęgniarz mógł odpełznąć dwa metry dalej. Dopiero wtedy zrozumiał, że to Karolina. Wariatka rzuciła się na jego prześladowcę z taką furią i energią, że tamten stracił równowagę. Kobieta siedziała mu na plecach, palce wbiła w oczy i po chwili spod powiek popłynęła gęsta ciecz zabarwiona krwią. Wielkolud wrzasnął i rozłożył ręce jakby miał się wzbić w powietrze. Wariatka wciąż krzyczała, szarpnęła przy tym głową przeciwnika na tyle mocno, że oponent wyrżnął twarzą w ścianę. To wystarczyło. Zaczęła raz za razem tłuc głową jak piłką. Odgłos kości uderzającej o ścianę wywołał ciarki na skórze chłopaka. Kiedy skończyła, lamperię pokrywała obrzydliwa krwista plama.
    
    Karolina siedziała na nieruchomym bydlaku, spojrzała na Bartka i uśmiechnęła się. Uśmiech zmroził chłopakowi kręgosłup. Kobieta miała twarz zbryzganą krwią, oczy jej lśniły, kiedy szczerzyła białe zęby. Wreszcie wstała. Pielęgniarz również wstał i rozejrzał się dookoła. Nie był już taki pewny, czy chce ją zabierać do domu, ale z drugiej strony, uratowała mu życie.
    
    – Uciekajmy stąd – złapał ją z rękę i pobiegli w stronę ...
«12...121314...31»