-
Schron
Data: 19.01.2023, Kategorie: apokalipsa, poniżenie, sąsiadka, Autor: Man in black
... się. Dostrzegł w jej oczach błysk. Wyglądała na odmienioną. Pieprzona, seksowna Amazonka. Brawo żołnierzu, rozległ się głos. Dobrałeś sobie doskonałą kompankę. Z tej kobiety będzie dobry wojownik. Poza tym apetyczna z niej sucz nie sądzisz? Zgodził się. Tak Bogiem a prawdą, stanął mu. Wciąż był w euforii. Ta dzielnica należy do niego. Nikt i nic, żadna pierdolona apokalipsa tego nie zmieni. Skinął na kobietę, każąc jej wejść do wozu. Sam też wsiadł i po chwili ruszyli. Jechali powoli, bez pośpiechu. Kiedy zauważył monopolowy, zatrzymał się. Sprawdził magazynki. Swój i swojej towarzyszki. Agata czuła się wyśmienicie. Jeśli tak czują się ćpuny, nie dziwiła się już, że wciągali kreskę za kreską. Było jej cholernie dobrze. Z bronią w ręku i tym dryblasem u boku, czuła się panią sytuacji. – Osłaniaj mnie. – Rzucił krótko i wysiadł. – Po co idziesz? – Po wódę i papierosy, przydadzą się. – Żebyś kurwa wiedział, że tak – uśmiechnęła się. Nie miała pojęcia, że potrafi się tak uśmiechać. Bez słowa wysiadła i przyjęła właściwą pozycję. Artur zniknął, a ona przeczesała wzrokiem okolicę. Podobało jej się obserwowanie świata, patrząc na niego z perspektywy muszki i szczerbinki. Świadomość, że trzyma w rękach śmiercionośny kawałek metalu, wywoływał w niej poczucie pewności, spokoju i ekscytacji. Kałasznikow wywoływał w niej także nerwowość i strach. Nadmiar emocji sprawił, że zrobiła się wilgotna. Czuła, że majtki kleją jej się do lepkiego sromu. Po chwili mężczyzna ...
... wrócił. Taszczył ze sobą dwa duże kartony. Słyszała brzęczące butelki. Ruszyli wolno w stronę domu. Agata otworzyła butelkę whisky. Zupełnie przypadkowo trafiła właśnie na nią. Wzięła łyk i podała kierowcy, krztusząc się i kaszląc. Odebrał od niej butelkę i pociągnął. To była niezwykła noc. Czuł się nabuzowany. Kobieta znalazła w kartonach mnóstwo papierosów. Otworzyła paczkę, zapaliła i włożyła mu w usta palącego się papierosa. Nie musiał dziękować. Miała wrażenie, że rozumieją się bez słów. Sięgnęła po drugiego i po chwili palili, pociągając co chwila z gwinta. – Cieszę się, że mogę na ciebie liczyć – odezwał się nagle. – Pewnie, że możesz. – Ścisnęła uda, to dało jej delikatną przyjemność. – Masz zadatki na dobrego żołnierza – nie była pewna, czy mówi poważnie, czy żartuje. – Próbujesz się ze mnie naśmiewać? – Skąd – obruszył się. – Nigdy nie żartuję z takich spraw. – I bardzo dobrze. Alkohol zmącił jej umysł. Sprawił, że przypomniała sobie siebie sprzed wielu, wielu lat. Wciąż pamiętała tamtą noc, kiedy zerwała się matce z łańcucha. Romek, jej ówczesny chłopak zabrał ją samochodem na przejażdżkę. Też pili, kręcili się po dzielnicy, a później zabrał ją do lasu. Rozłożyła przed nim nogi, leżąc na masce samochodu. Pozwoliła mu się zerżnąć jak tania dziwka. Pamiętała to doskonale. Zerknęła na Artura. Była zaskoczona, że się do niej nie dobiera. Dlaczego nie złapie jej za nogę? Co tam nogę, usłyszała głos. Powinien złapać cię za cipkę i przekonać się, że ...