1. Schron


    Data: 19.01.2023, Kategorie: apokalipsa, poniżenie, sąsiadka, Autor: Man in black

    ... zobaczył, że kobieta zapala lampkę i dobiera się do swojego żałosnego męża, miał delikatne przeczucie. Kiedy jednak spojrzała prosto w kamerę, był już pewny. Ta suka wiedziała. Od początku wiedziała, że ma na nich oko. Uśmiechnął się, znowu poczuł się z niej dumny. Niby zwyczajna tępa gospodyni domowa, a proszę. W dodatku obciągała jak szalona. Rzuca mu wyzwanie, tak? Poczuł erekcję.
    
    – Bierz go mała... – wychrypiał. – Pokaż, na co cię stać.
    
    Agata dosiadła męża. Położyła dłonie na pośladkach, unosiła się i opadała. Miała ładne, pełne piersi. Chętnie by teraz zacisnął na nich dłonie. Possałby sterczące sutki. Może trochę by je pogryzł. Zauważył, że przyspieszyła. Artur nawet nie pamiętał, kiedy wyjął penis i zaczął się masturbować. Za każdym razem, kiedy kobieta spoglądała w kamerę, kurczyły mu się jądra. W momencie, kiedy znieruchomiała na swoim mężu, ciepła sperma wylała się na jego rękę. Sapnął głośno. Ale dobrze, jęczał w myślach. O tak. Tylko nie myśl cipo, że do ciebie przylecę. To ty masz prosić mnie, żebym cię wyruchał. Uśmiechnął się. Ta zdychająca kobyła długo nie pociągnie i co wtedy powiesz? Musiał się doprowadzić do porządku.
    
    Penis Andrzeja zwiotczał nagle. Agata nie mogła zrozumieć dlaczego. Spojrzała na niego. Jego twarz zdradzała napięcie. Co się dzieje pod tą kopułą? Poruszyła się kilka razy, ale bezskutecznie. Podniosła się ze wstrętem. Nie chciała czuć w sobie tego miękkiego kutasa. Nieudacznik. Cholerny nieudacznik. A było jej tak dobrze. Tak ...
    ... niewiele brakowała i doszłaby. Pomyśl o Arturze, usłyszała uspokajający głos. Pewnie trzepał kapucyna, patrząc na ciebie. Świat teraz należał do takich twardych sukinsynów. Spojrzała z powrotem na męża.
    
    – Co się stało?
    
    – Mogłaś zgasić światło – wystękał.
    
    – Po jaką cholerę?
    
    – Ten gnojek może nas podglądać.
    
    – I co z tego? – spojrzała na niego jak na wariata.
    
    – Dziwka – wypalił.
    
    – Pieprzony mięczak – wróciła na swoją pryczę.
    
    ***
    
    Upływający czas przestał mieć znaczenie. Agata całkowicie się w nim pogubiła. Być może siedzieli w schronie kilka tygodni, ale nie zdziwiłaby się, gdyby upłynęło kilka miesięcy. Andrzej podupadł na zdrowiu. Wyglądał coraz gorzej, ale skończyła z nim. Miała go gdzieś. Był balastem, który ciągnął ją w dół. Potrafił tylko wywoływać w niej poczucie winy, obrażać i dąsać się jak dziecko. Miała go dość. Serdecznie dość. Nie potrafił się już nawet pieprzyć, a miękki kutas był jej potrzebny jak dom, który kupił. Teraz miała schron.
    
    Artur miał dość wyczekiwania nie wiadomo na co. Chciał znowu ruszyć do akcji. Wyjść na górę, rozejrzeć się po okolicy. Może ktoś jednak przeżył? Naiwnością byłoby twierdzić, że udało się, tylko im. Wypadałoby również, zwiększyć zapasy wody. Tylko patrzeć, jak przestanie płynąć z rur. Nagle kobieta zawołała go na obiad. Zajął miejsce przy stole.
    
    – Zamierzam wyjść dzisiaj na powierzchnię – zupa okazała się fatalna. – Smakuje jak gówno – skomentował.
    
    – Pieprz się – odcięła się, nalała sobie i usiadła przy ...
«12...222324...31»