1. Schron


    Data: 19.01.2023, Kategorie: apokalipsa, poniżenie, sąsiadka, Autor: Man in black

    ... stole.
    
    – A mężusiowi nie zaniesiesz? – uniósł brwi zaskoczony.
    
    – Najpierw zjem, później mu dam. Nie jest dzieckiem. Poczeka.
    
    – Zrobiła się z ciebie zimna zdzira – zauważył bez złośliwości.
    
    – Tylko się dostosowuję do rzeczywistości.
    
    Zaśmiał się.
    
    – Musimy zwiększyć zapas wody.
    
    – Zgadzam się z tobą – siorbnęła. – Kiedy idziemy?
    
    – Kto powiedział, że zabieram cię ze sobą? – lubił się z nią drażnić.
    
    – Jaja sobie ze mnie robisz? Oczywiście, że idę. Nie będę siedziała w tym pieprzonym grobowcu sama.
    
    – Nie będziesz sama, jest jeszcze twój...
    
    – Dobra skończ – wpadła mu w słowo. – Idę i gówno mnie obchodzi twoje zdanie.
    
    Spojrzał na nią. W jednej chwili szybciej niżby zdążyła mrugnąć okiem, doskoczył, złapał ją za włosy i pociągnął mocno, zaciskając zęby. Spojrzała zaskoczona i wściekła. Syczała, może z bólu, a może ze złości. Twarz jej pociemniała.
    
    – Nie mów tak do mnie suko – cedził słowa. – Toleruję tu ciebie i twojego starego, ale nie pozwolę wejść sobie na głowę.
    
    – Wal się na ryj – rzuciła, patrząc wyzywająco na agresora. Przez chwilę nic się nie działo, aż wreszcie uderzył ją drugą ręką. Dostała z otwartej dłoni. Pacnęło, aż miło. Tak, pomyślał. To jest właściwy dźwięk. Odpowiedni podkład muzyczny, do tej sytuacji. Wstał.
    
    – Dlaczego jeszcze się na mnie nie rzuciłeś, skoro taki z ciebie pierdolony samiec alfa, co? – również się podniosła, splunęła w jego stronę. – Tylko mi nie mów, że nie masz ochoty, wredny matkojebco.
    
    – Jeśli ...
    ... pieprzysz się tak, jak gotujesz, wolę obejść się smakiem.
    
    – Skurwiel!
    
    Podszedł do niej. Przygwoździł do ściany. Dyszała ciężko, ale wbiła wzrok w jego oczy i nie zamierzała odwracać głowy. Poczuła ciepły oddech mężczyzny na swojej twarzy. Złapał ją za gardło i ścisnął. Niezbyt mocno, ale też nie lekko. Trzymał ją na tyle, żeby mogła oddychać. Nie do końca swobodnie.
    
    – Myślisz, że nie wiem, że potrzebujesz porządnego rżnięcia? Chodzisz tu, kręcisz dupą i pocierasz udami jak suka w rui.
    
    – A ty niby co? – syczała. – Widzę, jak na mnie patrzysz. Rozbierasz mnie wzrokiem. Wiem, że najchętniej dobrałbyś się do mnie. Pewnie nocami walisz konia, wyobrażając sobie, że wpychasz brudnego kutasa między moje nogi. Właśnie tu – położyła dłoń na kroczu i zaczęła się pocierać. – W sam środek mojej mokrej cipki.
    
    – Taka jesteś mądra? – złapał ją mocniej i odciągnął od ściany. Pchnął ją z taką siłą, że wylądowała na podłodze, tuż obok łóżka, na którym leżał Andrzej. Mężczyzna obserwował ich nieco mętnym, ale też obojętnym wzrokiem. – W takim razie doprosiłaś się.
    
    Artur podszedł. Stanął nad nią, rozpiął rozporek i wyjął penis. Był twardy jak lufa kałasznikowa. Spojrzał w dół. Wyraz twarzy Agaty zmienił się. Złość i nienawiść mieszały się z pożądaniem. Ta zdzira ma chcicę, podpowiedział mu głos. Weź ją w ten niewyparzony pysk. Wypchaj jej usta. Pokaż gdzie jej miejsce.
    
    – Na co czekasz? Obciągnij mi.
    
    Kobieta podniosła się na kolana. Zanim pomyślała, już trzymała rękę na sztywnym ...
«12...232425...31»