1. Schron


    Data: 19.01.2023, Kategorie: apokalipsa, poniżenie, sąsiadka, Autor: Man in black

    ... ścianę za nimi, odrywając kawałek tynku. Oboje poczuli adrenalinę. Puścili krótkie serie w stronę baru. Grubas najwidoczniej nie spodziewał się takiej siły ognia. Zakaszlał i wrzasnął.
    
    – Dobra, poddaję się. Nie strzelajcie.
    
    Czekali. Po chwili mężczyzna podniósł się i ostrożnie, bez zbędnych ruchów, odłożył pistolet na blat baru. Ręce trzymał w górze. Dopiero wtedy wyszli z ukrycia. Grubas zobaczył kałasznikowy wycelowane w swoją stronę i zbladł. Był równie zaskoczony ich obecnością, co przerażony swoją sytuacją.
    
    – Kim ty kurwa jesteś? Bo chyba nie świętym Mikołajem? – Artur uśmiechnął się do siebie. Ta broda skojarzyła mu się z Mikołajem, ten z kolei przypomniał mu świat, tamten stary świat, który przestał istnieć.
    
    – To morderca – odezwała się niespodziewanie Karolina, wciąż leżąc na podłodze. Po kilku nieudolnych próbach udało się jej wstać. – Zabili moją rodzinę, a mnie porwali.
    
    – Dziwka kłamie – próbował się bronić brodacz.
    
    – Doprawdy? – Artur nie spuszczał oka z grubasa. – Mamy tu czarny charakter. – uśmiechnął się.
    
    – Gwałciciel – dodała Karolina.
    
    – Fiu – Artur udał, że gwiżdże. – W dodatku zboczeniec. W imieniu tymczasowego rządu...
    
    – Co? – wzrok brodacza biegał od jednej lufy do drugiej. – Jakiego rządu?
    
    – Mojego rządu. Tak się składa, że tymczasowo to ja stanowię tutaj prawo. Jak będzie mi przerywał, ukarzę cię karą porządkową. Tak więc, w imieniu tymczasowego rządu skazuję cię na śmierć przez odstrzelenie tępej spasionej mordy.
    
    – ...
    ... Sprzeciw – odezwała się Agata.
    
    – Co znowu?
    
    – Prokuratura domaga się innej kary.
    
    – Na jakiej podstawie – wyglądało, że świetnie się bawili, tymczasem grubas był coraz bardziej zdumiony i przerażony.
    
    – Ludzie, co wy...
    
    – Morda w kubeł – warknęła Agata. – Spójrz na niego – zwróciła się do Artura. – Obżarstwo, lenistwo, nieróbstwo...
    
    – To, to samo – przerwał jej.
    
    – Co?
    
    – Lenistwo i nieróbstwo, to jedno i to samo – zauważył.
    
    – Być może, ale to nie ważne. Spasł się jak świnia, obciążał system zdrowotny, zupełnie niepotrzebnie. Wreszcie chciał wydupczyć panią – skinęła lufą w stronę brunetki. – Niech ona go wykończy.
    
    – Czy świadek się zgadza? – mężczyzna zwrócił się do kobiety, ale nie oderwał wzroku od ofiary.
    
    – Zgadzam się. – Sięgnęła po karabin Agaty.
    
    – Nic z tego. – Rudowłosa cofnęła się. – Masz, trzymaj – rzuciła jej nóż. Odetnij mu kutasa.
    
    Na twarzy Karoliny pojawił się uśmiech.
    
    – Nie... – brodacz pokiwał głową z przerażeniem. – Proszę, nie...
    
    Padł strzał. Artur wymierzył precyzyjnie, prosto w ramię. Trafiony został odrzucony w tył i upadł na podłogę. Wszyscy troje weszli za bar. Ofiara wrzeszczała wniebogłosy. Kwiczał jeszcze, kiedy brunetka rzuciła mu genitalia na piersi. Później dostał kulę w łeb. To był akt łaski ze strony Agaty.
    
    – Masz dokąd pójść? – zapytała kobietę, która wciąż wpatrywała się w odciętego fiuta.
    
    – Wszystko mi jedno.
    
    – W takim razie pójdziesz z nami – Artur spojrzał na nią, później a Agatę. – Spadamy ...
«12...272829...»