-
Schron
Data: 19.01.2023, Kategorie: apokalipsa, poniżenie, sąsiadka, Autor: Man in black
... Myśl, że na wyciągnięcie ręki, pod ziemią kryje się coś w rodzaju tajemnego domu, wywołała na jej skórze gęsią skórkę. – To już wystarczający powód do rozwodu. – A nie mówiłem? Siedzieli w milczeniu. Rude kręcone włosy Agaty powiewały na wietrze. Kobieta nagle zdała sobie sprawę, że nie słyszy ptaków, a wiatr przybrał nieco na sile. Nic wielkiego, ale jeszcze przed chwilą w ogóle go nie było. Zaciągnęła się ostatni raz i zgasiła niedopałek w popielniczce. Uświadomiła sobie jeszcze jedną rzecz. Nie czuła już ciepłych promieni na skórze. Spojrzała w niebo. Słońce schowało się za szarą chmurą. Podniosła się, choć bez konkretnego powodu. Wydawało się to bezsensowne, ale poczuła coś w rodzaju niepokoju. Może to za duże słowo, ale wystarczyło, żeby zaczęła się rozglądać. Wtedy spojrzała na wschód i znieruchomiała. *** Artur zdążył skosić połowę trawnika. Zerknął na swoich sąsiadów, małżeństwo przed trzydziestką. Jak można siedzieć na dupach w taki poranek, skoro koło domu jest tyle do zrobienia? Pokręcił głową i poszedł po piwo. Butelka była zimna, spływały po niej chłodne krople wody. Tyskie smakowało wyśmienicie. Poczuł przyjemny chłód rozlewający się w przełyku i dalej, w żołądku. Zapalił papierosa i rozejrzał się. Coś mu nie grało. Coś było nie tak, choć jeszcze nie potrafił powiedzieć, o co chodzi. Zrobił kilka kroków. Ptaki! Pomyślał nagle. Przestały śpiewać. Niewiele wiedział o ptakach. Śpiewały, czy milczały, nie zwracał na nie większej uwagi. Dopiero teraz. ...
... Spojrzał w niebo. Słońce zaszło, choć mógłby przysiąc, że zanim wyszedł z domu, nie widział na niebie ani jednej chmury. Poczuł dziwny chłód w brzuchu. Nie, to nie piwo. To coś innego. Niepokój. Tak, zupełnie jakby jego organizm wyczuwał coś, czego mózg jeszcze nie zdążył sobie uświadomić. To się chyba nazywa przeczucie, nie? Pewnie tak, tylko przeczucie czego? Rozejrzał się dookoła i zatrzymał w chwili, kiedy spojrzał na wschód. Nadciągała stamtąd potężna sino szara strzępiasta ściana. Coś w rodzaju mgły. Ale to nie mgła, pomyślał. To na pewno nie jest mgła. Podszedł do ogrodzenia. Zauważył, że sąsiedzi, leniwe małżeństwo, również stoją zapatrzeni w niecodzienny widok. Było w tym obrazku coś przerażającego i fascynującego zarazem. Gęsta ściana czegoś kierowała się w ich stronę, pochłaniała wszystko na swojej drodze. Po prostu zjadała krajobraz. Mężczyzna poczuł przypływ adrenaliny. Serce mu przyspieszyło. Monumentalny widok wywoływał ciarki na plecach. Było w tym coś złowieszczego. Pobiegł do domu po mały odbiornik radiowy i szybko wrócił do ogrodu. Radio było z całą pewnością sprawne, ale miał problem ze złapaniem jakiejkolwiek stacji. Przenosił wzrok z widoku na wschodzie, na odbiornik i z powrotem. Wreszcie coś zatrzeszczało. Usłyszał niewyraźny głos mężczyzny. W tym czasie wiatr przybrał na sile. – ...zamknąć się w domach... – głos pojawił się na chwilę, żeby zaraz przepaść w kakofonii szumów i trzasków. – ...prawdopodobnie... toksyczne... – niestety zakłócenia ...