-
Schron
Data: 19.01.2023, Kategorie: apokalipsa, poniżenie, sąsiadka, Autor: Man in black
... wzmogły się. Artur nie był pewny, mógł przecież słuchać jakiegoś słuchowiska, wiadomości dotyczących zdarzeń mających miejsce gdzieś na drugim końcu świata. To mogło być cokolwiek, ale instynkt podpowiadał mu, że to były wiadomości lokalne, jak najbardziej związane z gównem, ciągnącym się od wschodu. – Hej – krzyknął w stronę sąsiadów. – W radiu mówili, że to jakieś toksyczne świństwo. Jeśli chcecie, możecie się schronić u mnie. – Dzięki sąsiad – Andrzej uśmiechnął się wymownie. Ma mnie za wariata, pomyślał mężczyzna. Ich problem. Właśnie się odwrócił, żeby pójść do domu, kiedy To się stało. Niedaleko za ogrodzeniem, dosłownie kilka kroków od stojącej pary, upadł martwy ptak. Sąsiedzi wymienili zdziwione spojrzenia i wtedy spadło znacznie więcej ptaków. Artur stał z rozdziawionymi ustami. Działo się coś, co nie mieściło mu się w głowie, był zaskoczony i czuł grozę sytuacji. Martwe ptaki spadały w całkowitej ciszy, nie licząc wrzasków rozhisteryzowanej sąsiadki. Wszystko trwało zaledwie kilkadziesiąt sekund. Wtedy mężczyzna usłyszał głos, który towarzyszył mu od lat. Właśnie na taką chwilę się przygotowywaliśmy. To jest nasz czas. Spójrz na tych idiotów. Spojrzał w stronę sąsiadów, kobieta przestała już piszczeć. Za chwilę będzie po nich. Są za głupi, żeby przetrwać. Artur rzucił się biegiem do domu. Miał kilka rzeczy do spakowania. Wszystko było dokładnie wyuczone, wielokrotnie trenowane i teraz pozostawało działać jak automat. Złapał listę i zaczął ...
... przygotowywać rzeczy. Głos milczał rozsądnie, nie chcąc go rozpraszać. Kiedy był już gotowy, usłyszał jeszcze: to twój czas, żołnierzu. Spodobało mu się to określenie. Żołnierz, tym właśnie teraz się stał. Wybiegł do ogrodu i skierował się do włazu, który majaczył ukryty pośród kęp wysokiej trawy. Posadził ją specjalnie, żeby w naturalny sposób maskowała wejście do jego królestwa. Otworzył właz i jeszcze raz rozejrzał się po okolicy, chcąc utrwalić wszystko w pamięci. Nie wiedział czego się spodziewać. Przypomniał sobie, kiedy pierwszy raz usłyszał głos. Stał wtedy w drzwiach domu i patrzył, jak Mariola idzie z walizką do samochodu. Złamał się, zrobił krok w jej stronę, już miał krzyknąć, przeprosić, powiedzieć, że wszystko odkręci, że się odkują, a on przestanie pajacować. Właśnie wtedy usłyszał głos. Stój, zostaw sukę, niech idzie. I tak niczego nie zrozumie. Jeszcze będzie sobie pluć w tępą mordę, że cię zostawiła. Zobaczysz. Właśnie tak będzie. Zamknął właz, odcinając się od sąsiadów i całego świata. *** Pobiegli do domu. Andrzej zamknął drzwi, Agata ruszyła na piętro pozamykać okna. Nie mogła uwierzyć w to, co się wydarzyło. Gęsta dziwna mgła i te wszystkie ptaki. Przeszył ją nieprzyjemny dreszcz. Próbowali dowiedzieć się czegoś z telewizji i radia. Niestety wszędzie tylko szumy, trzaski i inne zakłócenia. Jakby to coś, co się zbliżało do miasteczka, zeżarło cały eter, dosłownie wszystko. Z trudem stłamsiła uczucie paniki. Na górze wszystko było zamknięte, więc wróciła ...