1. Schron


    Data: 19.01.2023, Kategorie: apokalipsa, poniżenie, sąsiadka, Autor: Man in black

    ... pospiesznie na parter.
    
    – Nie wiem, czy dobrze zrobiłeś, spuszczając na drzewo tego gościa – kobieta spojrzała przez firankę. To cholerstwo będzie tu za kilka minut.
    
    – Daj spokój. To jakaś pogodowa anomalia, nic więcej. Przeczekamy wszystko w domu. Nic się nie martw.
    
    – Obyś miał rację.
    
    – Wolałbym nie zamykać się pod ziemią, z jakimś wariatem, któremu się wydaje, że jest Rambo. Zobaczysz, za godzinę, dwie, będzie po sprawie, a ten kretyn wciąż będzie się czaił jak szczur, w swoim bunkrze.
    
    Kłęby nieznanej substancji przesłoniły widok z okien. Można było odnieść wrażenie, że otoczyła ich próżnia, szara nicość, w której nerwowo hula wiatr. W domu pociemniało. Patrząc w okno, nie mogli mieć pewności, czy pozostają w tym samym miejscu, czy suną wraz z upiorną chmurą. Osobliwe uczucie. Takie rzeczy nie zdarzają się co dzień, być może w ogóle się nie zdarzają. Oboje wypełnił niepokój, choć żadne nie chciało tego pokazać. Kobieta myślała gorączkowo, co jeśli to faktycznie coś, w rodzaju apokalipsy? Spojrzała na męża. Był taki... korporacyjny, ciepły, a przy tym bezbronny. Instynkt podpowiadał jej, że powinni się trzymać z sąsiadem. Może i był dziwakiem, ale to kawał chłopa, ma schron i wydaje się wiedzieć, co robi. Miał jakiś plan, a oni? Co oni mieli? Poza sobą nic. Przestań, zganiła się w myślach. Andrzej też jest zaradny, czy nie kupił ci domu jeszcze przed trzydziestką? Wolałabyś siedzieć w klitce, w bloku i popijać kawę na balkonie? Zrobiło jej się ...
    ... głupio.
    
    Czas ciągnął się niemiłosiernie, bez telewizji, radia, czy internetu – wszystko padło – płynął zupełnie inaczej. Próbowała sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz wyłączyli wszystko w cholerę, żeby spędzić czas ze sobą. Nie pamiętała takiej chwili. Tematy szybko się pokończyły, bo ileż można rozmawiać o pracy, planach na przyszłość, czy sąsiadach? W dodatku to napięcie. Niby wszystko dobrze, a każde z nich siedziało jak na igłach, nie wiedząc czego się spodziewać. Może za chwilę do drzwi zapuka Marsjanin, a może, kiedy opadnie mgła, okaże się, że są w zupełnie innym miejscu? Na przykład na dzikim zachodzie, w górach czy na pustyni?
    
    Po trzech godzinach wszystko się skończyło. Właściwie nie tyle się skończyło, ile mgła poszła dalej na południe. Andrzej wstał, podszedł do drzwi i spojrzał na żonę, szukając u niej zgody na ich otwarcie. Czyli jednak się boi, pomyślała. Tak jak ja. Nagle usłyszała szczęk zamka i po chwili drzwi stanęły otworem.
    
    Okazało się, bo jak mogłoby być inaczej, że wciąż są na przedmieściach, dokładnie tam gdzie znajdowali się trzy godziny wcześniej. W powietrzu unosił się specyficzny zapach metalu, ozonu i siarki. Rozejrzeli się dookoła zaniepokojeni. Wszystko wyglądało normalnie, a jednak coś nie dawało jej spokoju. Agata zastanowiła się, czy tylko ona tak uważa? Zapach nie do końca odpowiadał temu, jak pachniało powietrze przed kilkoma godzinami. Niby było przezroczyste, a jednak miała wrażenie, że unosi się lekka, niemal niezauważalna mgiełka. Może ...
«12...678...31»