1. Schron


    Data: 19.01.2023, Kategorie: apokalipsa, poniżenie, sąsiadka, Autor: Man in black

    ... atmosfera jest skażona? Czy to bezpiecznie wychodzić na zewnątrz bez zabezpieczenia? Zresztą, niby czym miałaby się zabezpieczyć? Nie trzymali w domu zestawu przeciwko skażeniom chemicznym. Nagle pomyślała o sąsiedzie. Nie zdziwiłaby się, gdyby on trzymał coś takiego. Jeszcze nie tak dawno miała go za idiotę. Sytuacja nagle odwróciła się o sto osiemdziesiąt stopni i kto teraz był idiotą? Może twój mąż? Rozległo się gdzieś z tyłu głowy. W końcu to on odrzucił szczodrą propozycję tamtego faceta. W dodatku zrobił to lekką ręką, narażając siebie, a co gorsza również ciebie. Przez niego, zamiast siedzieć w schronie, stoisz tu i zastanawiasz się, czy wdychasz całą tablicę Mendelejewa. Właśnie miała zrobić mu wyrzut z tego powodu, kiedy rozległ się czyjś krzyk.
    
    Rozejrzeli się spłoszeni, jednocześnie chwytając się za ręce. Głos dochodził z domu Kowalskich, sąsiadów z naprzeciwka. Zrobili kilka nieśmiałych kroków podjazdem, docierając do chodnika. Wciąż wszystko wyglądało tak samo. Wzdłuż ulicy stało zaparkowanych kilka samochodów. Nigdzie nie dostrzegali żadnych szkód, żadnych zmian, niczego odbiegającego od normy. Na podjeździe Kowalskich stał samochód, obok leżało kilka narzędzi. Nagle rozległ się trzask pękającej szyby, czyjaś postać wypadła przez okno na pierwszym piętrze. Ciało runęło prosto na podjazd i z łoskotem wyrżnęło w beton. Agata zaczęła krzyczeć. Rozpoznała kobietę w szlafroku, z nienaturalnie wykręconą głową, z której płynęła krew, tworząc paskudną, niepasującą ...
    ... do okolicy plamę. To była Jadwiga. Sąsiadka jeszcze tydzień temu obchodziła trzydzieste szóste urodziny, a teraz leżała jak szmaciana lalka, a to było już coś, co piekielnie odbiegało od normy. Agata uspokoiła się dopiero w ramionach męża. Do ich uszu dobiegło coś jakby warczenie psa. Dźwięk również dochodził z tego samego domu, z którego wypadła kobieta. Niezrozumiały agresywny bełkot stawał się coraz głośniejszy, aż w drzwiach pojawił się mąż denatki. Oboje stojący na chodniku spojrzeli na niego, nie wierząc własnym oczom. Mężczyzna miał przekrwione oczy, z ust toczył pianę, a rysy twarzy miał wykrzywione przez szaleństwo. Rzucił się na nich w dzikim szale.
    
    ***
    
    Artur siedział w pokoju, który nazywał centrum dowodzenia. Wściekłby się, gdyby ktoś wytknął mu głośno, że nikim i niczym nie dowodzi. To była jego kwatera główna. Serce schronu. Na ścianie wisiały plakaty przedstawiające zdjęcia komandosów. Były tam fotografie żołnierzy gromu, z ich pobytu w Iraku, było też wiele innych. Wszystkie te, które zrobiły na nim wrażenie. Wszystkie przedstawiające twardych facetów. Takich jak on. Spojrzał na monitor komputera. Ekran był podzielony na sześć kwadratów. W każdym z nich miał obraz z innej kamery przemysłowej, które umieścił na swoim domu, w taki sposób, żeby mieć ogląd sytuacji w najbliższej okolicy. Oczywiście sześć kamer to nie był szczyt jego marzeń. Chciał jeszcze kilka umieścić na ulicy, a najlepiej na domu Kowalskich. Niestety pogonili go, dając do zrozumienia, że ...
«12...789...31»