-
Schron
Data: 19.01.2023, Kategorie: apokalipsa, poniżenie, sąsiadka, Autor: Man in black
... uważają za szaleńca. No cóż, miał inne zdanie w tej kwestii. Kamery działały bez zarzutów. Widział tamtych dwoje, jak idą swoim podjazdem w stronę ulicy. Przez chwilę widok zasłoniła jabłonka, ale szybko znalazł ich na innej kamerze. Stali naprzeciwko domu Kowalskich i przyglądali się czemuś. Nie wiedział, na co patrzą, na dom? Może ktoś tam stał, a może z kimś rozmawiali. Cała scena rozgrywała się zbyt daleko jak na możliwości sprzętu. Pokręcił głową z niedowierzaniem. Co ci idioci robią na ulicy? Nie zrozumieli nic, z jego ostrzeżenia? A może wydaje im się, że są odporni na toksyczną chmurę? Głupota ludzka nie zna granic, pomyślał i zauważył, że coś musiało się tam wydarzyć. Kobieta złapała się za głowę, mógłby przysiąc, że wrzeszczy jak opętana. Poczuł przypływ adrenaliny. Więc jednak? Musiał przyznać, że przez chwilę poczuł się rozczarowany. Tuż po tym, jak mgła znikła i nie zauważył niczego podejrzanego. Jednak teraz, teraz najwyraźniej coś się działo. Żałował, że kamera nie jest obrotowa i nie ma możliwości zumowania. Ktoś chyba wyszedł z domu Kowalskich. Serce Artura przyspieszyło. Nagle dostrzegł, że postać zaatakowała tamtą dwójkę. Dżizas, dzieje się. Czy powinien się wtrącać? Zastanawiał się gorączkowo. Przecież był bezpieczny, nic mu nie groziło, a tamci nic dla niego nie znaczyli. Z drugiej strony, mógł pomóc. Mógł ich uratować. Ta kobieta, nie pamiętał, jak miała na imię, ale była ładna. Za ładna, żeby umierać w taki sposób. Jej mąż to co innego. ...
... Zadufany w sobie chujek. Nigdy nie traktował Artura poważnie. Dla niego gość mógłby zdechnąć. Mężczyzna wstał. Adrenalina nosiła go. Co robić? Wtrącać się, czy udawać, że nic się nie stało? Miał od cholery broni. Spojrzał na sześć kałasznikowów, które udało mu się kupić przez ostatnie lata. Amunicji też miał w bród. Może jednak powinien się sprawdzić? Przekonać się, jaka jest jego wartość bojowa? Jego i sprzętu. To mógłby być dobry pretekst, żeby ochrzcić broń w prawdziwej walce. Złapał kałasznikowa i założył maskę przeciwgazową. Lepiej nie ryzykować. *** To było czyste szaleństwo. Obłąkany sąsiad trzymał w ręce nóż. Rzucił się na Andrzeja, ponieważ znajdował się najbliżej niego. Agata patrzyła, jak zaskoczony mąż upada na ziemię. Próbuje walczyć, osłonić się przed ciosem. Krzyczał, ona też krzyczała, a napastnik charczał jak zwierzę. Było w nim więcej ze zwierzęcia niż z człowieka. Po pierwszym szoku, który ją sparaliżował, przyszła chwila na podjęcie decyzji. Powinna ratować męża. Zauważyła klucz do zmiany kół. Leżał tuż obok samochodu na podjeździe Kowalskich. Najwidoczniej facet chciał zmienić koło, zanim oszalał. Chwyciła narzędzie i podbiegła do walczących. Zamykając oczy, wyrżnęła Kowalskiego w głowę. Facet stoczył się na chodnik. Dopiero wtedy zauważyła, że brzuch Andrzeja jest czerwony z krwi. Boże, żeby to nie była jego krew, myślała gorączkowo. Pomogła wstać zszokowanemu małżonkowi. – Szybko, uciekajmy stąd! – krzyknęła, chcąc zmotywować męża do szybszego ...