1. Wszystkich Świętych, dwa znicze


    Data: 27.01.2023, Kategorie: nauczycielka, cmentarz, fraszki, pończochy, motocyklista, Autor: historyczka

    Marta wybrała się na cmentarz późnym wieczorem. Nie chciała, żeby widziano, na jakich grobach zapali dwa znicze, które właśnie włożyła do torebki. Coraz mniej ludzi kręciło się przy grobach. Przechodząc przez ciasną furtkę otarła się o dwóch mężczyzn – typów spod ciemnej gwiazdy. Jeden miał szramę na czole, drugi jakiś dziwny, tajemniczy tatuaż nad okiem. „Pewnie kryminalista”- pomyślała. Nie chciałaby ich spotkać w głębi cmentarza, zwłaszcza w północno-zachodnim rogu, świecącym pustką. Niegdyś chowano tam samobójców i zbrodniarzy, więc nie cieszyło się to miejsce popularnością. Nawet chodziły słuchy, że całkiem niedawno zgwałcono tam dwie kobiety. Plotka mówiła, że spotkało to Wiktorię – studentkę polonistyki – sympatyczną, wysoką blondynkę o nieco piskliwym głosiku. Marta przypomniała sobie dziewczynę biegnącą za autobusem w nadto wysokich szpileczkach i nadto rozkloszowanej spódniczce… Dla obserwujących mężczyzn musiała wyglądać arcyseksownie. Czyżby tym razem to ona miała być dogoniona…? Wyobraziła sobie młodą polonistkę piszczącą na cmentarzu, gdzie nikt nie mógł jej usłyszeć, a potem popiskującą rytmicznie, gdzieś między chaszczami a starymi grobami.
    
    Druga plotka mówiła o pani Grażynie. Marta znała ją doskonale, bo to matka jej uczennicy. Wyśmienicie pamięta ją z wywiadówek, zawsze elegancko ubrana, ze starannym makijażem i wydatnym biustem. Wyważone opinie wyrażała głosem miłym i stanowczym. Pamięta, że na ostatnim spotkaniu była w dopasowanej spódnicy i białych ...
    ... kozaczkach. Dobiegała od niej woń niezwykle ponętnych, kwiatowych perfum…
    
    I to ją miało to spotkać??? Marta czuła rodzaj strachu, ale ku swemu zaskoczeniu, także spore podniecenie… Wyobraziła sobie te białe kozaczki wysoko w górze... ponad grobowcem, obcisła, elegancka spódnica nie stykała się już z wysokimi cholewkami tych seksownych bucików. No i jej obfite piersi... brutalnie gniecione przez jakichś wynaturzeńców...
    
    Pierwszy grób. Profesor Wincenty… 58 lat… Jakże miło go wspominała… Nieustannie przesiadywała u mistrza, pożyczała od niego książki. Mogli rozmawiać godzinami o historii i… poezji. Pan profesor był maniakiem fraszek. Szczególnie ukochał Sztaudyngera.
    
    Pamięta, jak pierwszy raz zacytował fraszkę historyczną:
    
    Pamięta jak zaczerwieniła się to słysząc… On trochę lubił ją zawstydzać, a ona lubiła być zawstydzana.
    
    Była wtedy tuż po studiach, zaczynała karierę nauczycielki. Różnica wieku pomiędzy nimi, w jakiś szczególny sposób ją kręciła.
    
    Kiedyś wypili nieco wina. Profesor wpadł w nastrój erotyczny. Oczywiście znów cytował:
    
    Martę podniecała ta atmosfera. Wtedy pierwszy raz ją pocałował. Potem przepraszał.
    
    - Boże! Przecież ja jestem grubo starszy od twojego ojca! Teoretycznie mógłbym być twoim dziadkiem.
    
    Marta wtedy postanowiła go unikać. A jednak ciągnęło ją tam jak ćmę do świecy.
    
    Znowu przyszła. Mimo, że kołatał się jej w głowie wierszyk.
    
    Znów wypili wino. Marta, z jednej strony postanowiła, że nie będzie uległa, z drugiej, przyszła ...
«1234...»