-
Wszystkich Świętych, dwa znicze
Data: 27.01.2023, Kategorie: nauczycielka, cmentarz, fraszki, pończochy, motocyklista, Autor: historyczka
... znajdowała preteksty, by prosić go, żeby ją gdzieś podwiózł, gdyż ona nie miała swojego środka lokomocji. A to do miasteczka, a to do sąsiedniej wioski. Musiała mu się tak naprzykrzać?! Koniecznie musiała, za każdym razem, zakładać te, wcale nie najdłuższe spódnice?! No tak, musiała. Takie skąpe, na motocyklu, chętniej podsuwają się do góry… prędzej zdradzają jej sekrety, czyli seksowne pończoszki zakończone koronkami… Dlaczego ona mu to robiła? Dlaczego kusiła na każdym kroku, skoro z góry zakładała, że do niczego nie dojdzie? Doskonale pamięta magiczny wieczór, kiedy zatrzymali się nad jeziorkiem. Pokazywał jej baśniowy zakątek nad zatoczką. Wtedy, na pomoście, pocałował ją. Pamięta, jak protestowała. - Nie… nie możesz… jesteś moim uczniem – gdy ustami ujmował jej usta. Pamięta, jak oponowała, gdy chwytał ją za biust. Pamięta, jak odmawiała, gdy jednocześnie namiętnie ją całował i obłapiał jej piersi przez materiał bluzki. - Nie, tak nie wolno… nauczycielka nie może mieć romansu z uczniem. A jednak nie opierała się stanowczo. Właściwie pozwoliła wycałować się i wypieścić piersi. Mimo trwania na stanowisku, że nie dopuści do rozwijania tej relacji, znowu za klika dni poprosiła go o podwózkę. Musiała to robić?! Zdawała sobie sprawę, że Łukasz to chłopiec niezwykle wrażliwy, którego łatwo zranić. Nawet naukę traktował ambicjonalnie i fatalnie znosił porażki, jak tę dwóję, którą postawiła mu za sprawdzian z II wojny światowej. W drodze z miasteczka ...
... zaskoczyła ich potężna burza z piorunami. Lało jak z cebra, ledwie zdążyli dopaść jakiejś stodoły na odludziu. Pamięta, jak przez jej przemoczoną, cienką bluzeczkę w kolorze pudrowego różu, wyraźnie przebijał koronkowy stanik. Chłopak nie odrywał od niej wzroku. Nawałnica ani myślała ustąpić! Zostali zmuszeni spędzić noc w tej stodole. Doskonale pamięta zapach świeżego siana, na którym się pokładli. Także to, jak szeptała: - Nie.. nie… - kiedy znów ją całował. - Proszę, nie… - gdy rozpinał jej bluzkę. Jak wzdychała: -Tak nie można… - gdy wkładał dłonie w jej stanik. - Łukaszu… co robisz?! – kiedy podniecony macał jej piersi. Jak protestowała: - Proszę… przestań… - gdy podciągał jej jasną, szeroką spódniczkę. Jak opierała się, gdy ściągał z niej majtki. Jak prosiła: - Nie… nie… nie… - kiedy w nią wchodził. Wracając pamięcią do tego, jest pewna, że to był najpiękniejszy dzień w jej życiu. Wydaje jej się, że pamięta każdą minutę tej nocy. Pamięta zaborczość rozochoconego młodzieńca. Jego drżące mięśnie, zapach jego ciała… Zdaje jej się, jakby to było wczoraj. Pamięta jak czuła go w sobie. Był jednocześnie delikatny i drapieżny… Działał jak w amoku. Motocyklista, który zwykle dosiadał stalowego rumaka, teraz dosiadał ją. Ujeżdżał. O tak! Ujeżdżał to adekwatne słowo! Chłopak który z pasją pruł szosami, teraz tę pasję władowywał w nią. I pruł. Jęki i krzyki nauczycielki wypełniły stodołę po dach. Konkurowały z piekielnymi odgłosami ...