1. Wszystkich Świętych, dwa znicze


    Data: 27.01.2023, Kategorie: nauczycielka, cmentarz, fraszki, pończochy, motocyklista, Autor: historyczka

    ... bardzo seksownie ubrana, bluzeczka zapinana na guziki, które lada moment miały się rozpiąć. Dekolt ukazujący zbyt wiele - prężące się "obie półkule" i wyraźny wąwóz między nimi. Krótka, zwiewna spódnica, prosząca się, by ukazać więcej wdzięków…
    
    Professore znów cytował swe ulubione wersy:
    
    Sprowokowany właśnie takim widokiem, jaki roztaczał dekolt nauczycielki, zaczął się do niej dobierać.
    
    Marta protestowała. Ale nie było w tym nawet krztyny determinacji.
    
    Teraz, stojąc nad jego grobem, przypominała sobie, jak wsuwał rękę w jej bluzkę. Jak najpierw komplementował jej koronkowy stanik, a potem… biust.
    
    - Nie… nie… niech mnie pan profesor nie obnaża… - szeptała powoli.
    
    Odparł jej kolejną z fraszek:
    
    Wpasował się idealnie. Marta miała na sobie czarne pończochy, zakończone śliczną koronką i bardzo długi sznur korali.
    
    Przypominała sobie teraz, jak bardzo był wówczas zaborczy. Mimo, że protestowała. Odpowiadał fraszką dla astronomów:
    
    Tak naprawdę oczywiście chciała tego. Dlatego nie powstrzymała go, gdy podciągnął jej spódnicę. Szepcząc już nie tak artystycznie:
    
    Pamięta, jakie w
    
    Nie powstrzymała, gdy z pasją odkrywcy eksplorował "zachodnią, ale i też wschodnią półkulę".
    
    Marta była oszołomiona.
    
    Nie powstrzymała go, gdy wchodził w nią. Pamięta doskonale, że leżała wtedy na stole… na stercie książek… Mebel trzeszczał. Kartki furgotały. Kilka ksiąg z hukiem spadło na podłogę. Nawet wtedy wymyślał na poczekaniu fraszki. Znacznie mniej wyszukane, za ...
    ... to o wiele bardziej pieprzne.
    
    Albo:
    
    Dla kobiety to było niesamowicie podniecające. Jej samej roiły się w głowie wszeteczne rymy. Ale wstydziła się je wypowiadać głośno.
    
    Pamięta jak bardzo była zaskoczona jego samczym wigorem. Pracował tak aktywnie, aż w końcu zsunął ją ze stołu! Ale nawet wtedy nie dał jej wytchnienia! Dosiadał jej na podłodze! I nadal wymyślał fraszki, choć z coraz mniejszym polotem:
    
    Albo:
    
    Marta pamiętała, jak wielką dawało jej to rozkosz. Jak przeistaczała się w uległą.
    
    Oczywiście oboje byli niezabezpieczeni… A rozbuchany Wincenty działał jak w transie.
    
    Pamięta, jak bała się tego! A jednocześnie, jak była tym podekscytowana. Trochę obraziła się, że skończył w niej…
    
    Dość szybko wyszła. Właściwie wybiegła, w pośpiechu poprawiając ubranie. Mimo, że na koniec profesor krzyczał, że boli go coś w okolicy serca. Nie zważała na to.
    
    Okazało się, że kilka chwil później miał zawał. Gdyby wtedy została i zawiadomiła pogotowie, prawdopodobnie by przeżył.
    
    ***
    
    Postawiła drugi znicz. Ten znikł w całej chmarze innych. Na pomniku lśnił kask motocyklisty i krzyczało rozpaczliwe wezwanie rodziców:
    
    Ledwie skończył osiemnaście lat! Wszystko przeze mnie! – zadręczała się Marta – Był szalonym motocyklistą i szalenie mnie kochał. Ba, przecież ja też się w nim zakochałam, jak nastolatka…
    
    Przypominała sobie, jak mkną na jego motorze. Ona, nie mając wyjścia z powodu potężnego pędu, trzyma Łukasza mocno, niemal wtula się w niego.
    
    Nieustannie ...
«1234...»